Reklama

Karpiowanie

15/04/2009 20:27
Karp … ryba marzeń wielu wędkujących. I tych co zwą się no kill-owcami , karpiarzami, mięsiarzami …jednym słowem wielu wędkarzy. Sam nie jestem wielkim amatorem smaku tego „rozbójnika” za to jego waleczność cenię sobie jako niemalże priorytet w holowaniu na zbiornikach zamkniętych, typu stawy jeziora, zbiorniki zaporowe. Rzeczny karp jest zdecydowanie efektywniejszym i bardziej pracochłonnym rywalem aniżeli ten mieszczuchowy jeziorowy w dodatku trudniej go zlokalizować. Prawdą jest też fakt że są ryby o równie efektywnej obronie a nawet bardziej agresywnej od naszego wspomnianego karpika lecz dziś rozpamiętujemy się tylko o owym „prosiaku”.

Przygotowania do „zasiadki karpiowej” z mojej strony zawsze polegają na tym że myślę : może dziś… może dziś będzie ten dzień, dzień w którym trafię tego czy te karpie. Następną rzeczą jaka jest ważna w moich przygotowaniach to uzupełnienie składników do mojej „zmysłowej” zanęty. Może to kogoś śmieszyć lub nie ale w składniki na moje karpie zaopatruję się w normalnym sklepie spożywczym. Między innymi są to – bułka tarta, groch, cukier , cukier waniliowy, kukurydza, wafle, mleko w proszku, ryż , makaron, ziemniaki, jajko-suche. Zdradzę szczegół dotyczący grochu, jego przygotowania : część grochu jest łuskana część jest w całości. Zarówno jedną część i drugą gotuję do miękkości lecz łuskany do prawie rozpadu a cały średnio-twardo. Wywaru z grochu nie wylewam stosuję go do wymieszania zanęty.(ważne) Ziemniaki gotuję w łupinach dodając cukru waniliowego ( niekiedy syropu z truskawek). Makaron na bardzo miękko , by dał się rozgnieść ręką na małe kawałki. Mieszając te składniki w odpowiednich proporcjach dodaję tym razem z wędkarskiej półki najzwyklejszą „paszę” zanętową, pinkę (larwa muchy plujki). Wszystko mieszam razem do mokrej ale sypkiej konsystencji .
Mamy już zanętę czas na wędziska.
Tu nie będę oryginalny, do niedawna stosowałem markę Jacson tele 4,7 m wyrzut 40g ( zdawały egzamin). Obecnie już od trzech lat stosuję karpiówkę York 4,2 120 g i Feeder York o tej samej masie wyrzutu. Kręcioły również marki York z wolnym biegiem. Żyłki typowe do karpiówek i feeder-ów min. 0.30 , przypony zazwyczaj z plecionki . Haki karpiowe ale bez włosa (rzadko stosuję tak jak przypony strzałowe).
Jest już zanęta ,są wędziska brak info na co łowię ? Niestety do zwolenników kulek nie należę. Za to kanapki wszelkiej maści owszem , im ładniejsza wizualnie tym lepsza. Nie stronie od jednogatunkowej przynęty są równie dobre jak inne , sami możecie tego doświadczyć. Mamy prawie wszystko więc pora na łowisko. Otóż wybór należy do Was a ja opiszę to na którym moja córka miała niezłe efekty. Zbiornik retencyjny w miejscowości Gołuchów koło Kalisza nie należy do łatwych. Łatwych w sensie dostępności, nie, nie niema problemu z dostępem do wody lecz z miejscem by można było zasiąć w dołku. Dużo wcześniej zaplanowany wyjazd może zniweczyć brak miejsca nad wodą. Nam niestety też przyszło odczekać swoje w kolejce, ale w końcu udało się . Po kilkunastu minutach zestrojenia sprzętu mamy zarzucone zestawy. Ja swoje córka swoje. Czekamy , „naściedziesiąt” minut i stuk policjant płynie ku górze.
Zacięcie niezbyt energiczne ale wisi…. Zabawa na sto dwa, kilkuminutowy hol jest pierwszy. Mały więc woda, znów zestawy lądują w wodzie i buch branie z „lotu” odjazd z kołowrotka, ten już większy hol prowadzi moja córa . wolno ale systematycznie podciąga „świnkę” do brzegu… bzyt i odjazd, kilkukrotnie próbował tej sztuczki zacięty karp. Wreszcie zmęczony poddał się po 15 min.
4,6 kg niezły wynik. Jeden, jeden przerwa na papu i ponownie zestawiki na miejscu . Kilkanaście chwil wyczekiwania i następny hol. Tym razem krócej walczył z moją osobą ale za to jakie piękne młynki kręcił, bomba. Waga 3,5 kg , przegrałem w wadze ale sztuki moja przewaga. Ponowne zarzucenie kilkanaście dosłownie sekund od ustawienia kiji i odjazd. Mam następnego, holuję dość pewnie może z dziesięć minut, mam go na widelcu i buch …. Po plecionce!
Mój błąd, przy poprzednim fascynowałem się młynkami a po wlce nie sprawdziłem dokładnie zestawu. UWAŻAJCIE na tego typu sprawy. W sumie do zmierzchu mieliśmy po trzy karpie, nie licząc szczeniaków. Pomimo lepiej przygotowanej „zaawansowanej” mojej osoby dostałem baty od córki i ilościowo i kilogramowo. Szkoda że ów zbiornik zasypia wraz z zachodzącym słońcem. Taki już jego urok ale nam dał dłuższą chwilę wytchnienia. Polecam zbiornik jakikolwiek i rodzinne wędkowanie a karpie jeżeli są to na pewno nas znajdą mając w serwisie jedzonko własnoręcznie przez nas skonstruowane.

Materiał zgłoszony na konkurs wedkuje.pl;
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama