Reklama

Kiełbiowe wspomnienie

07/05/2009 11:52
Bohaterem dzisiejszego wspomnienia niech zostanie...kiełb. Rybka przez wielu pogardzana, niedoceniana a przecież bardzo ciekawa i - dla mnie - piękna. O niedocenianiu (może jednak tylko to przeoczenie) tej rybki świadczyć może nawet brak podkategorii w dziale bloga "jakiej ryby dotyczy wpis". Przy okazji do admina - może możnaby to zmienić? Ale wracając do tematu...

Większość z nas kojarzyło kiełbie z żywcami. Piszę - kojarzyło - gdyż zawirowania z możliwością łowienia na żywca (lub jego brakiem) przez jakiś czas było nieaktualne. Dla mnie jednak to przede wszystkim miernik czystośći wód. Jakoś tak dziwnie bywa, że im akwen bardziej zanieczyszczony tym kiełbi jest mniej...

Głównym moim wspomnieniem związanym z połowem tych wdzięcznych rybek jest nietypowy sposób ich połowu i jednocześnie ich specyficzne zachowanie. Pamiętam letnie popołudnia kiedy to skwar raczej umiemożliwiał połów okazów innych ryb. Wtedy to wchodziłem do rzeki nad którą mieszkałem do pasa w celach raczej rekreacyjnych i zaczynałem łowić kiełbie. Ale nie było to zwykłe łowienie... Co to to nie :). Woda była krystalicznie czysta (widziałem na dnie swoje stopy), kiełbi zatrzęsienie a brania częste i piekne. Przynętą była z reguły dżdżownica czyli do niedawna podstawowy przysmak ryb podawany na haczyku:). Woda mile chłodziła ciało, słonko przygrzewało, rybki skubały przynętę. No właśnie nie tylko przynętę. Najciekawsze było to, ze po 5 minutach stania w wodzie kiełbie podchodziły do nóg i skubały stopy. Uczucie było bardzo dziwne. W pierwszym momencie jakiś atawistyczny odruch kazał natychmiast w panice uciekać na brzeg. Jednak po chwili stawało się to sympatyczne. Z czasem nabrałem do tych ryb na tyle sympatii, że nie miałem sumienia uzywać ich jako żywej przynęty na drapiezniki, potem zaś nawet nie czerpałem już takiej przyjemności nawet z ich połowu. Dodam jednocześnie, że niektóre kiełbie dorastały do naprawdę godziwych rozmiarów (jak na kiełbia oczywiście).
Yarpen
Ps. Obecnie w rzeczce w której miałem takie "spotkania" z kiełbiami tych rybek jest naprawdę niewiele. Ich miejsce zajęły jazgarze, których serdecznie nie cierpię (być może urażę tym stwierdzeniem jakiegoś miłośnika jazgarzy ale trudno:)).
Ps. 2. W związku z tym, że nie ma kategorii "kiełb" dodam wpis do... "brzany" Która może sie kojarzyć z wypasionym kiełbiem :).
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama