Na łódce dwaj wędkarze, jeden łapie złotą rybkę, ale po zważeniu, zmierzeniu...wypuszcza maleństwo do jeziora. Rybka wzruszona etyką wędkarza uderza w te słowy: - no dobra panowie, znacie regulamin, przestrzegacie go, więc jedno życzenie spełniam. Lato, upał, pić się chce. - No dobra niech to jezioro wypełni się piwem. Myk! i tak się stało, ale chłopaki coś smutne. O co chodzi? - pyta rybka. Piwo nie smakuje? - Dobre, dobre, tylko teraz musimy szczać do łódki.
Nad rzeką siedzi wędkarz, a za jego plecami przygodny obserwator. Mija godzina, druga, trzecia.... W końcu zirytowany wędkarz zwraca się go gapia: - A może szanowny pan, sam by sobie ryby połapał? - A gdzież tam Panie, ja tam do ryb to cierpliwości nie mam......
Ilu potrzeba wędkarzy, żeby zmienić żarówkę?????????? - Pięciu, ale żebyś widział jaka to była żarówka! - Taaaaaka! - Nas pięciu ledwo ją uniosło!
Namawiał kumpel , kumpla -Ty stary choć na ryby !! – E, daj stary spokój - No chodź, nie daj się prosić - Człowieku ja nie umiem łowić, w życiu nie trzymałem wędki w ręku - A co tu trzeba umie, odbijasz , odkręcasz i polewasz.
Wielki, ogromny wielopiętrowy supermarket w USA, w którym kupicie wszystko. Szef przyjmuje do pracy nowego sprzedawcę, z tym, że przed tym na jeden dzień okresu próbnego, żeby go przetestować. Po zamknięciu wzywa szef nowego sprzedawcę do biura: - no to ile dziś zrobił pan transakcji? - jedną szefie - co? jedna?! - nasi sprzedawcy mają średnio od sześćdziesięciu do siedemdziesięciu transakcji w ciągu dnia! - co Pan robił przez cały dzień? - a właściwie to ile pan utargował? - trzysta osiemdziesiąt tysięcy dolarów Szefa zatkało. - trzy...sta osiem...dziesiąt tysięcy? - na Boga co Pan sprzedał?! - no, na początku sprzedałem mały haczyk na ryby - haczyk na ryby? - za trzysta osiemdziesiąt tysięcy - potem przekonałem klienta, żeby wziął jeszcze średni i duży haczyk, następnie przekonałem go, że powinien wziąć jeszcze żyłkę. Sprzedałem mu trzy grubości: cienka, średnia i gruba. Wdaliśmy się w rozmowę. Spytałem gdzie będzie łowić. Powiedział, że na Missouri dwadzieścia mil na północy. W związku z tym sprzedałem mu jeszcze porządną wiatrówkę, nieprzemakalne spodnie i rybackie gumowce ponieważ tam mocno wieje. Przekonałem go, ze na brzegu ryby nie biorą, no i tak poszliśmy wybrać łódź motorową. Spytałem go jakie ma auto i wydusiłem z niego, że dość małe i żeby na nim nie mógł odwieźć łodzi, w związku z czym sprzedałem mu przyczepę. - I wszystko to sprzedał Pan człowiekowi, który przyszedł sobie kupić jeden, jedyny haczyk na ryby?! - nieee. On przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony. Zaproponowałem mu, ze skoro w weekend nici z bzykania to może pojechałby przynajmniej na ryby......
Dwie rybki akwariowe pokłóciły się, ścięły się strasznie i...... każda w przeciwległy kąt akwarium - SZUUUUS! Po kilku minutach jedna w te pędy podpływa do drugiej i.... - no dobra, załóżmy, że Boga nie ma. To kto ku....a zmienia wodę?!?!?!!!
Komentarze