Reklama

Kolejna dawka uśmiechu...

12/02/2011 20:34
Na łódce dwaj wędkarze, jeden łapie złotą rybkę, ale po zważeniu, zmierzeniu...wypuszcza maleństwo do jeziora. Rybka wzruszona etyką wędkarza uderza w te słowy:
- no dobra panowie, znacie regulamin, przestrzegacie go, więc jedno życzenie spełniam.
Lato, upał, pić się chce.
- No dobra niech to jezioro wypełni się piwem.
Myk! i tak się stało, ale chłopaki coś smutne.
O co chodzi? - pyta rybka.
Piwo nie smakuje?
- Dobre, dobre, tylko teraz musimy szczać do łódki.


Nad rzeką siedzi wędkarz, a za jego plecami przygodny obserwator. Mija godzina, druga, trzecia....
W końcu zirytowany wędkarz zwraca się go gapia:
- A może szanowny pan, sam by sobie ryby połapał?
- A gdzież tam Panie, ja tam do ryb to cierpliwości nie mam......


Ilu potrzeba wędkarzy, żeby zmienić żarówkę??????????
- Pięciu, ale żebyś widział jaka to była żarówka!
- Taaaaaka!
- Nas pięciu ledwo ją uniosło!


Namawiał kumpel , kumpla
-Ty stary choć na ryby !!
– E, daj stary spokój
- No chodź, nie daj się prosić
- Człowieku ja nie umiem łowić, w życiu nie trzymałem wędki w ręku
- A co tu trzeba umie, odbijasz , odkręcasz i polewasz.


Wielki, ogromny wielopiętrowy supermarket w USA, w którym kupicie wszystko.
Szef przyjmuje do pracy nowego sprzedawcę, z tym, że przed tym na jeden dzień okresu próbnego, żeby go przetestować.
Po zamknięciu wzywa szef nowego sprzedawcę do biura:
- no to ile dziś zrobił pan transakcji?
- jedną szefie
- co? jedna?!
- nasi sprzedawcy mają średnio od sześćdziesięciu do siedemdziesięciu transakcji w ciągu dnia!
- co Pan robił przez cały dzień?
- a właściwie to ile pan utargował?
- trzysta osiemdziesiąt tysięcy dolarów
Szefa zatkało.
- trzy...sta osiem...dziesiąt tysięcy?
- na Boga co Pan sprzedał?!
- no, na początku sprzedałem mały haczyk na ryby
- haczyk na ryby?
- za trzysta osiemdziesiąt tysięcy
- potem przekonałem klienta, żeby wziął jeszcze średni i duży haczyk,
następnie przekonałem go, że powinien wziąć jeszcze żyłkę.
Sprzedałem mu trzy grubości: cienka, średnia i gruba.
Wdaliśmy się w rozmowę.
Spytałem gdzie będzie łowić.
Powiedział, że na Missouri dwadzieścia mil na północy.
W związku z tym sprzedałem mu jeszcze porządną wiatrówkę, nieprzemakalne spodnie i rybackie gumowce ponieważ tam mocno wieje.
Przekonałem go, ze na brzegu ryby nie biorą, no i tak poszliśmy wybrać łódź motorową.
Spytałem go jakie ma auto i wydusiłem z niego, że dość małe i żeby na nim nie mógł odwieźć łodzi, w związku z czym sprzedałem mu przyczepę.
- I wszystko to sprzedał Pan człowiekowi, który przyszedł sobie kupić jeden, jedyny haczyk na ryby?!
- nieee.
On przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony.
Zaproponowałem mu, ze skoro w weekend nici z bzykania to może pojechałby przynajmniej na ryby......


Dwie rybki akwariowe pokłóciły się, ścięły się strasznie i......
każda w przeciwległy kąt akwarium - SZUUUUS!
Po kilku minutach jedna w te pędy podpływa do drugiej i....
- no dobra, załóżmy, że Boga nie ma.
To kto ku....a zmienia wodę?!?!?!!!
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama