W końcu wolne . 14 sierpnia godziny poranne umówiony z niezastąpionym Zbyszkiem jedziemy nad Bug . Pełni obaw po ostatnich wydarzeniach zajeżdżamy bez przygód na miejsce. Woda piękna, przez pół godziny podziwiamy widoki , w tym polującego Błotniaka. Następnie, po wypiciu kawy, montujemy zestawy spinningowe i idziemy na moje szczęśliwe miejsce ( znane z poprzedniego wpisu ). Przedzieramy się przez błota klnąc na bezmyślnych "offroadowców" którzy pastwisko zamieniają w jedno wielkie bagno. Po kilku minutach zaczynamy. Zakładam gumę poleconą mi przez zaprzyjaźniony sklep i przynęta ląduje w wodzie. Po kilku rzutach tuż pod nogami mam przytrzymanie , odruchowe zacięcie i pierwsza myśl " cholera zaczep" , ale nagle po dwóch sekundach "zaczep" się rusza. Kij pracuje znakomicie , po minucie przy powierzchni ukazuje sie piękny szczupal. Rozglądam się za podbierakiem a ten leży sobie spokojnie kilka metrów za mną. Na szczęście nie daleko jest Zbyszek. Wołam go na pomoc i już leci jak rącza gazela nie zważając na błoto by mi pomóc. Przynosi mi podbierak , ale tego szczupaka chce podebrać sam. A ponieważ esox nie myśli już o walce szybko ląduje w podbieraku. Na brzegu szał i taniec radości w moim wykonaniu. Niestety przynęta utkwiła głęboko i poszła farba. Podejmuje decyzję o zabraniu szczupaka na kolację. Mierzył równe 80 cm waga 3,80. Pragnę podziękować kilku osobom , przede wszystkim Zbyszkowi za wspólną wyprawę, kolegom ze sklepu zaczep za zawsze trafne porady i niezastąpionemu mojemu guru z Ostródy Andrzejowi Szaciłowskiemu za przekonanie mnie do łowienia na gumy :)
P.S odnośnie idiotów rozjeżdżających łąkę, sam mam samochód terenowy ale do głowy by mi nie przyszło niszczyć takie piękne miejsce. Następnym razem wrzucę fotki rozjeżdżonego terenu
Komentarze