…i kolejne zawody. Mam na myśli kolejne wędkarskie zmagania organizowane w tym roku przez Koło Nr 28 i moje kolejne rozczarowania związane z ich przygotowaniem oraz realizacją.
A zaczęło się od zawodów podlodowych na Żeraniu i ogłoszenia kontrowersyjnego werdyktu, na mocy którego niejako „na lodzie” pozostał Łowca nr 1, zaś będące w zasięgu jego rąk trofeum przyjął inny zawodnik bez skrupułów. O ile dobrze pamiętam, sprawa miała być jeszcze analizowana na forum Zarządu Koła, więc chyba została już wyjaśniona i ostatecznie rozstrzygnięta. Tak czy inaczej mleko się rozlało, a zapaszek towarzyszący temu incydentowi okazał się mało przyjemny.
Teraz przed nami czerwcowe zawody na jez. Zyzdrój czyli kolejny przypadek, gdy w odniesieniu do przygotowania imprezy to i owo pozostawia do życzenia. Pierwsza sprawa: komunikaty. I nie chodzi o ich redaktorski kunszt czy gramatyczną poprawność, ale o zawartość informacji. Niezmiennie będę się upierał, że każdy komunikat powinien być oparty na stałym, wcześniej przemyślanym wzorze, co w dużej mierze ograniczy ilość pytań w komentarzach. Tym bardziej, że posiadam dostateczne rozeznanie, jak chodzi o poziom entuzjazmu adresatów przy lekturze pytań dot. organizacji zawodów („po zawartości albo terminie odpowiedzi ich osądźcie…”). Druga sprawa - nie bardzo rozumiem jak to jest możliwe, że na miesiąc przed zawodami organizator zawodów wyjazdowych nie jest w stanie opublikować szacowanego kosztu uczestnictwa 1 osoby (wg kalkulacji na 75% czy też na 100% frekwencji), a jedynie komunikuje o wysokości zadatku. Aktualnie pozostało 2 tygodnie do wyjazdu i w tym temacie nadal cisza, co zaczyna już wyglądać cokolwiek niepoważnie. No i po trzecie – kto osobiście jest odpowiedzialny za czerwcową imprezę wyjazdową ? Czyli kto odpowiada kompleksowo za to przedsięwzięcie ? Był ongiś w naszym kole racjonalny obyczaj, że w komunikacie wskazywano „kierownika wyprawy” czyli koordynatora, która to osoba spinała wszystkie sprawy i czuwała, aby poszczególne kwestie składające się na wyprawę były realizowane i składały się w logiczną całość. Tymczasem obecnie mam wrażenie, że np. imprezą pt. Zyzdrój zajmuje się jednocześnie kilka osób, ale o istnieniu wspomnianego koordynatora nie czytałem, nie słyszałem, a do tego działania takiej osoby nie dostrzegam. No i po czwarte (co niejako koresponduje z opisanym poniżej przypadkiem pt. Serock) – w obu dotychczas opublikowanych komunikatach nt. Zyzdroju nie doszukałem się informacji o limicie uczestników (albo w aspekcie udziału w zawodach czyli miejsc w łódkach, albo miejsc noclegowych, albo miejsc w autokarze – bo to przecież mogą być różne liczby…). Z ilości łódek można wywnioskować, że zawodników będzie max. 50., ale z kolei jedna z 25. łódek jest przewidziana dla sędziego... A po piąte – wypadałoby w komunikacie wspomnieć, że 8. „zyzdrojowych” pucharów funduje Dzielnica Ursynów, bo to i prawda, i plus dla władz Koła za skuteczność działania.
I wreszcie najbliższe czyli jutrzejsze (22.05.), towarzyskie zmagania spinningistów w Serocku. Otóż przygotowania do tej imprezy wiązały się z incydentem, którego istotny etap rozegrał się na posiedzeniu Zarządu naszego Koła w dniu 10 maja br. Otóż okazało się wówczas, że po zapisaniu się na te zawody 40. chętnych (zgodnie z ogłoszeniem-komunikatem limit: 40 osób), powstała 8. czy nawet 9. osobowa lista rezerwowa. Wobec braku sygnałów o rezygnacji którejkolwiek z osób zapisanych, Marek „Serce na dłoni” Sobiewski na rzecz „rezerwistów” ugadał z Serockiem trzy łódki 3.osobowe, tyle że nie z przystani PZW, lecz od osób prywatnych. No i temat owej osobistej inicjatywy Marka S. „stanął” 10 maja na posiedzeniu Zarządu Koła – w szczególności w aspekcie możliwości pokrycia, z budżetu Koła, kosztów wynajmu dodatkowych łódek (3 x 25 zł – ale bez faktury). W dyskusji pojawiały się różne „kreatywne” pomysły, którym skarbnik Koła słusznie, dzielnie i skutecznie dał odpór. Ale kiedy z ław Zarządu padło hasło nt. „zrzutki” uczestników zawodów po 1,5 zł (czy też 2 zł), wówczas głośno wyraziłem swoją dezaprobatę w dwóch kwestiach. Po pierwsze – negatywnie odniosłem się do aktualnego zamiaru zwiększenia liczby zawodników ponad ustalony w komunikacie limit. Choćby dlatego, że dla osób, które wpiszą się jutro na listę rezerwową (czyli np. na poz.10) Zarząd Koła łódek załatwiać nie ma zamiaru. I po drugie – „zrzutkę” wszystkich uczestników po 2 zł uważam za pomysł kuriozalny - również dlatego, iż Kolega Prezes Zarządu Koła postanowił taką zbiórkę potraktować jako działanie jednorazowe i nie stosować go przy okazji innych zawodów. Wreszcie Kolega Prezes zaanonsował możliwość uiszczenia z własnej kieszeni owych należności za wynajem dodatkowych łódek, a temat udziału „rezerwistów” praktycznie został zamknięty (oficjalna relacja znajdzie się w protokole z posiedzenia). Zresztą po zakończeniu zebrania kilku członków zarządu przyznało mi rację, że jeśli już Marek S. zarezerwował, niejako w imieniu Koła, owe trzy łódki, to „rezerwiści” powinni za to mu podziękować i wobec barier formalnych natychmiast potwierdzić gotowość pokrycia kosztu ich wynajmu tj. raptem po 8 zł na osobę. Tymczasem obecny na tym zebraniu jeden z „rezerwistów” (Tomasz Kosiński) bacznie słuchał i zabierał głos w dyskusji, ale deklaracji o pokryciu takich kosztów nie złożył. Zresztą wątek Kolegi Tomasza w całym tym „zamieszaniu” pojawiał się nie raz, w tym za moją sprawą, kiedy to stwierdziłem, że wokół organizacji zawodów w Kole zapanowałby większy spokój, gdyby już w tym momencie przyznać pretendentowi „Kosie” tytuł mistrza Koła…
Dlaczego o tym wszystkim napisałem ? Ano dlatego, że - moim zdaniem – Zarząd Koła nadal postępuje nieco niefrasobliwie, jak chodzi o ustanawianie i przestrzeganie zasad i postanowień. A jakże wiele spraw wymaga uporządkowania, uregulowania, poprawy czy wyjaśnienia… W pierwszych miesiącach słyszałem wiele o znajdowaniu się władz na etapie zdobywania wiedzy i umiejętności w kierowaniu działalnością Koła. Teraz słyszę takie sformułowania zdecydowanie rzadziej, a zarazem dostrzegam więcej stanowczości w działaniu, tyle że niestety nie zawsze adekwatnej do jakości i zakresu dokonań. Pomimo to nadal i cierpliwie służę Zarządowi radą i pomocą, a także wykonuję swoje powinności dotyczące utrzymywania przez Koło więzi z samorządem, a także zachowuję gotowość do działania jako rzecznik dyscyplinarny Koła.
Komentarze