Tradycyjnie m-c kwiecień to organizacja wyjazdu nad Bałtyk na śledzie. W tym roku wybraliśmy się w piątkę Antoni,Rudolf,Piotr,Janek i ja majap. Po całonocnej podróży samochodem dotarliśmy do Łeby ok. 6.oo.Wejście do "Żabki" dokonanie opłat i z paragonami udaliśmy się po zezwolenia na połów ryb na Bałtyku na pełny rok od daty wystawienia do miejscowego Kapitanatu.Po wypakowaniu auta i zakwaterowaniu w jednym z zaprzyjaźnionym Domu Wczasowym pełni zapału i nadziei udaliśmy się na główkę falochronu.Tam oczywiście tłok,pełno amatorów śledzi , głównie miejscowi bywalcy.Po krótkim zorientowaniu się i poznaniu starych bywalców załapujemy się na dobre miejsca i zaczynamy wędkować.Do wieczora limity zostały wykonane.Był to dobry ale męczący dzień licząc z podróżą.Wyjazd zaplanowany na 8 dni zakończyliśmy patroszeniem i mrożeniem złowionych śledzi.O sprzęcie , pogodzie ,spostrzeżeniach i dalszych naszych łowach w kolejnym odcinku.
Komentarze