Reklama

Kołowrotek Shakespeare President II 2860

09/05/2012 12:45

Ten artykuł postanowiłem napisać po długich przemyśleniach i wielu rozmowach z kolegami po kiju a także kolegami kolekcjonerami. Tak naprawdę miejsce jakie zajmuje ten kołowrotek w moim rankingu jest zgodne z pierwotnym twierdzeniem mojego kolegi ze Szczytna od którego zresztą kupiłem całą kolekcję z tej serii….. Również jemu muszę oddać autorstwo zagadnienia – założenie – jesteś wyłącznie rybożercą – pytanie - „Jaki kołowrotek chciałbyś mieć, gdyby od tego czy będzie działał zależało to, czy będziesz miał co jeść?”…..Porażające – prawda?.....Ja przynajmniej przy tym stanie wiedzy który dzisiaj posiadam, już wybrałem swój typ - zachęcam kolegów do podzielenia się swoimi zdaniami.

Najpierw opiszę kołowrotek, a potem uzasadnię swój wybór. Tutaj trzeba nadmienić, że tak samo wyglądają i działają kołowrotki z całej serii President II – 2800, 2810, 2840 i 2860. Różnią się jedynie wielkością. Jako że ten jedyny i uniwersalny powinien być duży – opis i wybór dotyczy 2860…..Integralną częścią opisu są fotografie z przebiegu czynności przy konserwacji kołowrotka. Materiały użyte przy konserwacji to: smar do przekładni ślimakowych prod. ZEBCO USA, smar C34, smar teflonowy Algoflon LP T64, olej silikonowy.

Kołowrotek był znany i doceniany głównie w USA. Do Europy docierało mniej egzemplarzy dlatego, że była tu wtedy bardzo mocna konkurencja jakościowa i cenowa – np. ABU, DAM, Mitchell…..Shakespeare był drogi!!!. W PRL-u wtedy mogliśmy o nim tylko pomarzyć.


Shakespeare President II 2860 --- produkowany w USA w latach 70-tych 20 wieku jako wyrób elitarny….. Stąd jego dumna nazwa i wprost piękne wykonanie Kiedyś nazwy oddawały poziom produkowanych rzeczy. Ten kołowrotek należał do najwyższej ówczesnej klasy sprzętu. Cały, łącznie ze szpulą wykonany z metalu, malowany szczególnym odcieniem mocnego lakieru z pięknym płaskorzeźbionym szyldem na obudowie. Lakier lekko zmienia kolor w zależności od światła – od grafitu aż do głębokiej i niepokojącej czerni. Odporny na słoną wodę. Obudowa wykonana najprawdopodobniej ze stopów aluminium…..

Mechanizm przekładni jest ślimakowy. Na pierwszy rzut oka jest to klasyczna fosforobrązowa, dodatkowo srebrzona ślimacznica i stalowy ślimak. Takie połączenie materiałów uchodzi za bardzo trwałe. Kulturę pracy kołowrotka z przekładnią ślimakową zawsze określała dokładność wykonania i materiały z jakich była wykonana. W tym kołowrotku te parametry są chyba kosmiczne. Przekładnia pracuje bardzo lekko i bezszmerowo.

Trzpień, na którym mocuje się szpule, pracuje w tulei wywierconej w ślimaku i jest niespotykanie potężny. Napęd trzpienia stanowi wyprofilowany łącznik połączony ze ślimacznicą za pomocą śruby (lewy gwint) z podkładką dystansową. Na nim znajduje się zębatka do sygnalizacji działania hamulca. Samym sygnalizatorem jest plastikowy element przykręcony śrubką do szpuli. Trzpień ślimacznicy pracuje w dwóch tulejkach ślizgowych będących integralną częścią obudowy. Pomiędzy tulejkami jest podtoczenie służące między innymi za magazyn smaru. Kołowrotek nie posiada oczywiście łożyska oporowego, ale to akurat w tym rankingu jest cechą na plus, bo nie ma się co popsuć. Jedyne łożysko kulkowe w wykonaniu przemysłowym pracuje w zespole rotor - ślimak. Jest zabezpieczone przed piaskiem i wodą za pomocą metalowych simmeringów. W obudowie od strony rotora trzyma je klasyczny pierścień segera. Z drugiej strony ślimak pracuje w szerokim ślizgu wykonanym w materiale obudowy. Generalnie mechanika przekładni jest klasyczna. To co ja wyróżnia to dokładność wykonania i super materiały….. Szpula metalowa i pięknie wyprofilowana. Hamulec przedni z krążkami specjalnego klingerytu z siłą regulowaną potężną bakelitowo metalową nakrętką. Hamulec stosunkowo „długi”. Kołowrotek ma rotor koszowy wykonany z grubego odlewu metalowego z wyprofilowaniem w celu wyważenia dynamicznego zespołu rotor – kabłąk. Taka budowa rotora umożliwiła wykonanie bardzo prostego i pewnego w działaniu mechanizmu zbijania kabłąka z super rozwiązaniem zastosowania nie zniszczalnej sprężyny spiralnej.

Do zbijania kabłąka służy dźwignia mocowana za pomocą śruby w koszu rotora i napędzana poprzez specjalną śrubę przykręconą do obudowy. Dodatkowo śruba do zbijania mocuje element sprężynujący mający za zadanie lekkie wyhamowanie rotora w celu uzyskania większej płynności zbicia. Zbijanie odbywa się z wielką kulturą i bez użycia siły na korbce. Wodzik w postaci metalowej i solidnej rolki obrotowej łożyskowanej na ślizgu z bakelitu lub czegoś podobnego. Pracuje bardzo cicho i bez zacięć. Kołowrotek ma bardzo subtelnie działającą terkotkę.

Zębatka blokująca ma 10 zębów a wiec maksymalny ruch wsteczny rotora wynosi 36 stopni (były rozwiązania np. ,REX 64 które miały 360 stopni a to już było dość znaczne uderzenie przy zacięciu). Całości dopełnia potężna, dokręcana korbka na przegubie do składania i pięknie wykonana pokrywa przekładni. Wszystkie części są uwidocznione na schemacie (foto nr 22).

Moja wiedza zawarta w opisie, opiera się głównie na tym co widzę i czego dotykam oraz opisie z dokumentacji kołowrotka. Trochę na wiedzy kolegów. Niestety nie mam dokładnych informacji co do rodzaju metalu czy lakieru użytego do jego budowy. To pewnie i tak były tajemnice firmy Shakespeare, ale mnie osobiście bardzo takie rzeczy interesują.

Kołowrotek warty tytułu „sprzętu na całe życie” według mnie powinien posiadać kilka cech – wymienię według ważności – trwałość, łatwość ewentualnej naprawy nawet dla średnio zaawansowanego majsterkowicza, łatwość konserwacji i piękny wygląd…..

Shakespeare President II 2860 posiada wszystkie te cechy. Jest potężnie zbudowany i ma prostą konstrukcję a przez to jest łatwy w ew. naprawach i konserwacjach. Dodatkowo cudownie działa i pięknie wygląda. Nie straszna mu słona woda i piasek na plaży ani walka z potężną rybą.
Wiem że istnieje wiele kołowrotków spełniających te kryteria, dlatego mam nadzieję, że powstaną opracowania innych moich kolegów. Myślę że któryś z portali mógłby stworzyć jakiś ranking „sprzętów na całe życie”.

Ja postaram się opublikować jeszcze kilka opisów kołowrotków z mojego rankingu (powiedzmy tak gdzieś do 10-tego miejsca). Chwilę mi to pewnie zajmie bo jeszcze się waham co do klasyfikacji. Mimo wszystko wybór jest dość trudny.

Chciałbym tez uniknąć posądzenia o to, że preferuje tylko stare sprzęty. Nie twierdzę, że ten kołowrotek jest najlepszy na świecie. Twierdzę że z podanych wcześniej powodów jest sprzętem „na całe życie”. Takie same kryteria będę stosował przy opisie kolejnych. Ranking wygody użytkowania czy spełniania najnowszych trendów wyglądałby z oczywistych względów inaczej. Technika na świecie generalnie zdąża ku wygodzie użytkowania, zmniejszaniu ciężaru., nowocześniejszemu wyglądowi i skróceniu czasu używania – dotyczy to również kołowrotków. Różnica w tym, że nie żal wyrzucić na złom telefonu, komputera czy wymienić samochodu – ze sprzętem wędkarskim, szczególnie ci co się przywiązują do niego choćby ze wzgledu na sentyment – znacznie trudniej się z nim rozstają.

Shakespeare President II 2860 – jest kołowrotkiem którego z wielką przyjemnością i namaszczeniem używam „od święta”. Montuję go do wędki Shakespeare Kevlar Composite Specimen 1809 - 330 – 1 3/4 LB. Nadaje się do ciężkiego spinningu i połowu Karpia Suma i innej większej ryby. Mimo upływu wielu lat ciągle wygląda świetnie i budzi wielkie zainteresowanie kolegów nad wodą. Prawie wszystkie złowione ryby wracają do wody.

Zdaje sobie sprawę, że nie rozwinąłem na 100% tematu. Do uzupełnienia są choćby parametry techniczne i dokładne lata produkcji tej serii. Na stronie firmy brak niestety katalogu starego sprzętu – a szkoda. Może koledzy wiedzą coś więcej lub znajdą w internecie. Piszcie śmiało.

Z wędkarskim pozdrowieniem Jacek Chrząstek



Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama