Na zakup wędki Konger Arcus Bolognese zdecydowałem się przypadkiem. Byłem akurat w lokalnym sklepie wędkarskim i w czasie rozmowy zapytałem się, czy nie ma jakiejś wygodnej, lekkiej wędeczki do spławika. Wcześniej używałem feeder’a Mikado Matrix’a 3m, ale jakoś nie pasowała mi trzyskładowa budowa, poza tym feeder to feeder. Chciałem mieć wygodną, dedykowaną wędkę do spławika. Jarek (sprzedawca) dał mi do ręki tytułowego Arcusa. Szybka ocena wizualno-wagowa i byłem mile zaskoczony, ale pojawiły się też obawy. Na Matrix’a mogłem wyciągnąć bez podbieraka coś większego od stykowatej. Po rozłożeniu Arcus’a wiedziałem, że nawet coś nieco większego na haku, będzie wymagało podebrania. Jednak jakość wykonania, waga, kolorystyka i mocowanie kołowrotka przekonały mnie co do zakupu.
Za wędkę zapłaciłem ok. 100pln. Jak się później okazało, pieniądze idealnie zainwestowane. Do wędziska przytwierdziłem Shimano Catana 1000RB (komponuje się również kolorystycznie). Zestaw okazał się lekki i wygodny. Waga kija to 147g przy długości 385cm. Składa się on z 4 sekcji, a po złożeniu dł. transportowa wynosi 122 cm. Ciężar wyrzutowy to maksymalnie 30g.
Następnego dnia po zakupie, byłem już nad wodą. Ustawienie zestawu i zarzut. Delikatne brania i wyciągniętych kilka małych rybek (płocie i ukleje). Powiem szczerze, że nawet takie rybki, na tym zestawie sprawiają przyjemność. Co dopiero coś większego. O tym miałem się przekonać przy okazji wizyty na łowisku specjalnym, kiedy to na białego trafił mi się pstrąg 0.8kg. Dla większości doświadczonych, taki ciężar nie wzbudza zachwytów, ale takiej rybki, na takim zestawie nie miałem nigdy… coś niesamowitego. Wędzisko doskonale poradziło sobie z obciążeniami. Pstrąg niechętnie kierował się w moją stronę, i kilka razy wyciągał żyłkę ze szpuli. Każdy ruch ogona, każdy zwrot i odejście było bardzo wyraźnie czuć na kiju. Ryba w końcu wylądowała w podbieraku, a moja radość nie miała granic. Nie tylko cieszyłem się z ryby, ale przede wszystkim z udanego zakupu.
Wędka jest niesamowicie delikatna. Coś za coś. Nieuważne muśnięcie niezabezpieczoną szczytówką o coś twardego i naprawa. Raz jedna sekcja została przytrzaśnięta drzwiami samochodowymi, ale tego typu testy negatywnie przechodzi większość wędzisk. Naprawa jednak odbyła się w ekspresowym tempie, a jej koszt wyniósł bodajże 20pln.
Kij służy mi do tej pory, i jest jednym z moich ulubionych. Wygoda, mobilność i odczucia z holowania to główne jej zalety. Wada, to delikatna konstrukcja, ale to wynika z charakterystyki wędziska.
Dodam, że po bardzo pozytywnych doświadczeniach, zdecydowałem się na zakup wersji 6 metrowej. Użyłem jej dosłownie 2 razy i szybko do niej nie wrócę. W porównaniu do 4ki, 6ka to dyszel od wozu. Wędkowanie tym kijem to istna mordęga. 4ka to czysta przyjemność.
Polecam, szczególnie początkującym, którzy chcą poczuć dreszczyk emocji, nawet przy łowieniu małych okazów.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze