No, i Koledzy doczekaliście się! Nagrody ufundowane przez Radio Łódź i Radio Olsztyn prezentują się bardzo ciekawie! Trzy zestawy powędrują do wędkarzy, którzy uporają się z odpowiedziami na pięć „prostych” pytań. Skłamałem! Pytania jak obiecałem są podchwytliwe, wredne i pokrętne. Na dodatek zrobiłem wszystko, żeby odciąć was od ściągi z Internetu. Mam nadzieję, że będziecie się nieźle bawić. Aha, ponieważ nie jestem sadystą wystarczy odpowiedzieć na 4 z 5 pytań. Cieszyć się będą Ci Koledzy, którzy nadeślą prawidłową odpowiedź, jako 5, 25 i 50-ty. Ciekawe czy 50 będzie aż 50 prawidłowych odpowiedzi. Jeśli nie, to nagrodę dostanie ostatnia osoba, która odpowiedziała prawidłowo. Wszystko jasne? No, to zaczynamy!
Na początek, żeby się „rozgrzać” proste pytanko!
Pytanie 1
Który rodzimy gatunek ryby pachnie świeżym ogórkiem?
Drugie ciut trudniejsze, ale niewiele…
Pytanie 2
Jaka polska ryba ma najmniej wąsów?
Proste? No, to super! Pora na podejście numer 3…
Pytanie 3
Ikra, której naszej ryby wywołuje różne nie fajne dolegliwości gastryczne? Można powiedzieć, że podtruwa…
W dalszym ciągu nie nadwyrężyliście oczy i mózgu? Cieszę się. Co najpierw, mózg czy oczy? Mówicie „mózg”? Proszę bardzo!
Pytanie 4
Niezbędny sprzęt pomocniczy, który każdy wędkarz powinien mieć nad wodą. Prawidłowa odpowiedź składa się z dwóch wyrazów. Ja podpowiem pierwszy, który naprowadzi Was bez problemów na drugi. Ten pierwszy wyraz składa się z 6 liter, a podpowiedź jest taka – A TT.
I co po czwartym pytaniu zaskoczenie i zdecydowane gorzej? Obiecałem, że będę wredny. Teraz pora na „oczy”. Ciekawe, ile razy przeczytacie tekst, aby znaleźć w nim ukryte dwa gatunki ryb, a konkretnie ich nazwy. Liczba pojedyncza, rzeczownik pospolity, bez odmian, czyli np. karp, karaś, sum. Jasne? Koledzy, którzy brali udział w poprzedniej mojej zabawie powinni mieć łatwiej, ale postaram się maksymalnie utrudnić i im zadanie. Założyłem kilka pułapek! Okularki (lub nie) na nos i szukamy rybek w ot, takim krótkim opowiadanku…
Pytanie 5
„Nad Sanem. Diabli nadali mi takiego koleżkę. Obala całą moją wiedzę o łowieniu. Jego abstrakcyjne i surrealistyczne podejście do wędkowania zszokowałoby największych repów w dziedzinie moczenia kija. Nic w jego zanętach i przynętach nie jest tym, na co wygląda. Choćby kukurydza; zielona, czerwona, biała. I wcale nie pachnie jak kukurydza! Papryka, brokuły, wędzonka. O, kuń by się uśmiał. Zanęty różowe, pomarańczowe, niebieskie. Ja mu robię miejsce na pomoście i natychmiast tego żałuję, gdy pokazuje mi to, na co zamierza łowić. San da ciekawe ryby, ale bez takich kombinacji! Dodatkowo wyciąga taka ilość wędek na „wszelki wypadek”, że strach ruszyć się na pomoście, żeby czegoś nie uszkodzić. Po co zaprosiłem go na swoją miejscówkę! Kara się mi za taką grzeczność na pewno nie należy. Ale, cóż zrobić, takie jest nasze wędkarskie życie. Z żalem używając jakiegoś głupawego wykrętu pomimo protestów „kolegi wynalazka” przenoszę się na mniej atrakcyjne łowisko, ale na nim kukurydza jest smaczna i żółciutka, a biały robak nie mówi do mnie po angielsku.”
Mam nadzieję, że spodoba się zaproponowana zabawa i w komentarzach podzielicie się swoimi spostrzeżeniami. Odpowiedzi proszę przesyłać na adres wedkursy@gmail.com do 15 maja. Pozdrawiam wszystkich uczestników.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze