Kilkanaście dni temu obiecałem, że dokończę materiał nt. "konserwacja kołowrotka" co niniejszym czynię. Znalazłem w końcu trochę czasu, nowy smar do kołowrotków i olej maszynowy (do maszyn do szycia) został kupiony. żona w pracy, syn na feriach, więc można spokojnie oddać się swojej pasji, nie tylko wędkowania, ale także majsterkowania. Jak Koledzy zobaczycie, nawet do sprzętu można podchodzić z „miłością”. Sama data zakupu kołowrotka przedstawiona na jednym ze zdjęć mówi za siebie, ROK 1991. Zauważcie proszę jak fantastyczna była i jest do dzisiaj jakość naklejek i farby na kołowrotku, że nawet po 20 (dwudziestu) latach intensywnej eksploatacji ślady użytkowania są znikome. Co jest ważne to precyzja wykonania elementów i jakość materiałów, które na ówczesne czasy dawała wieloletnią gwarancję, aczkolwiek ta jakość materiałów nie była aż tak może ogromna. Żal „wyrzucić” Cormorana 3000, służy mi do dzisiaj jako typowy już kołowrotek gruntowy. Prosty, niezawodny, niezwykle mocny, na nocny połów węgorza wręcz niezastąpiony. Jeżeli chodzi o sprawy eksploatacyjne, to problem pojawił się na plastikowym pierścieniu obok rolki prowadzącej żyłkę. W związku z brakiem części zamiennych zmieniłem poosiowo kąt położenia pierścienia o 180° i mam nadzieję, że przy odpowiedniej kontroli żyłki jeszcze sezon sprzęt wytrzyma. Szczegóły konserwacji Cormorana 3000 przedstawiłem na załączonych zdjęciach. Na koniec pozwolę sobie na jedną dygresję. Dbajmy o sprzęt bez względu na to, czy jest obsługowy, czy też bezobsługowy, a on odpłaci się nad wodą swoją skutecznością i niezawodnością.
Komentarze