Reklama

Krótka rozprawa o tym jak firmy nas naciągają

30/04/2010 03:22
Niedawno postanowiłem reaktywować się jako rzeczny łowca gruntowy. To znaczy, jeszcze nie zrobiłem inauguracji nad rzeką, ale zakupiłem sprzęt do tego najodpowiedniejszy. Padło na Robinsona, bo mam do tej firmy sentyment. Nie chciałem ponadto forsować budżetu, więc zakupiłem kołowrotek Chester Match i wędeczkę Carbomix Match o długości 420cm. Wahałem się długo, czy kij częściowo szklany nie będzie zbyt badziewiasty i sprawdzałem wszelkiego rodzaju testy i opracowania i omal nie zainwestowałem przez to 300 zł na sam kij. Ostatcznie stwierdziłem, że będę łowił na grunt z użyciem kija spławikowego, więc potrzebuję jednak kija częściowo szklanego, bo ten trudniej złamać.
firmy myśliwskie
Wędeczka przyszła kilka dni temu i miała już chrzest bojowy na wodzie stojącej. Po tym łowieniu z całą stanowczością stwierdzam: FIRMY NABIJAJĄ NAS W BUTELKĘ!!!!!!!!!!
Dlaczego? Ano dlatego, że ten zestaw to absolutnie wszystko czego potrzebuję i długo nie zamienię go na żaden inny. Wędeczka leży świetnie w dłoni i jest troszeczkę kluskowata, co dla mnie przy połowie z samym ciężarkiem i bez spławika jest atutem. Wiem już na sto procent, że na sprzęt droższy nawet nie spojrzę.

Zaczęło się to przypadkowo, kiedy rok temu zakupiłem spining mikado golden lion (też szklany), który również w zupełności mi wystarcza. Nie znaczy to, że nigdy nie korzystałem ze sprzętu "lepszego" (czytaj droższego)- zdarzyło mi się mieć w arsenale kije dragona z serii Progress, oraz pierwszego kongerowskiego mikrosa, ktory wtedy kosztował ponad 300 zł-ale teraz z całą stanowczością stwierdzam:
porady mysliwskie
jeśli chcesz być wędkarzem wszechstronnym, łowić to na co masz ochotę i jaką metodą chcesz- to nie musisz już inwestować setek, a nawet tysięcy złotych w sprzęt. Mam żal do firm o to że promują tylko sprzęt najdroższy, bo każda z nich ma naprawdę przyzwoite pozycje do każdej metody i, jeżeli nie zajmujemy się wędkarstwem zawodowo, to kij lżejszy o 10gramów, albo rezonansowy uchwyt, pozwalający zarejestrować o 1 procent więcej brań nic nam nie da.
Jakoś się w tym wszystkim zagubiliśmy, czatując tylko na największe okazy, nawet je wypuszczając stajemy się pewnego rodzaju mięsiarzami. Jeżdżę na ryby ze staruszkiem, który na nowo uczy mnie cieszyć się pobytem nad wodą, obcowaniem z przyrodą, czytaniem jej. I do tego srogie cięgi zbieramy od niego nad wodą, a łowi starutką jak on sam Germiną, na której najczęściej jest spławik z pawiego pióra zamontowany na stałe.

Kiedy nie skupiam się na swojej wypucowanej wędeczce, czuję się dużo lepiej, jakoś wyciszam i....mam lepsze efekty. Jakby ryby reagowały na mój stan ducha. Fajnie było odzyskać frajdę z łowienia i teraz nie mogę się już doczekać mojej pierwszej wyprawy na klenie, mam nadzieję, że owocnej.

Napisałem te kilka zdań w trosce o młodych wędkarzy, ponieważ często, jak ja kiedyś, wpadają w pułapkę producentów: "tylko najwyższej klasy sprzęt da Ci wyniki". NIEPRAWDA!!!!!
Tylko najwyższe skupienie i radość z łowienia przyniesie rezultaty, czego Wam i sobie życzę.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama