Reklama

Leszcz - moje marzenia o karpiu.

26/01/2016 19:48


Takie moje przemyślenia wędkarskie. Myślę, że coś w tym jest. Złowić leszcza, to przecież żadna sztuka.  Większość  z wędkarzy wie jak się leszcze łowi. Jest to ryba,
która występuje powszechnie, niemal w każdej wodzie i chętnie współpracuje z
wędkarzami. Wielu z wędkarzy organizuje kilkudniowe zasiadki aby złowić tego
wielkiego lecha. Ja sam często tak robiłem podglądając wyprawy karpiarzy.
Często też nie mając stosownego sprzętu i wyposażenia  łowiąc leszcze marzyłem o profesjonalnym połowie karpi. Stąd też tytuł mojego wpisu. Pozostając w marzeniach o wielkich karpiach napiszę o leszczach. A może kiedyś... Czy można napisać coś
odkrywczego o łowieniu leszcza? Chyba nie ale ponieważ leszcz jest bardzo znaną
rybą poświęcę mu trochę uwagi. Moim łowiskiem leszczowym jest Zalew Sulejowski
a konkretnie miejscowości Karolinów lub Zarzęcin. Moją metodą połowu leszcza na
tym łowisku to metoda gruntowa z tradycyjną sprężyną i bombką sygnalizującą
branie lub drgająca szczytówka z koszyczkiem zanętowym. Ktoś powie, że metoda
"na leniwca". Zarzucić wędki i czekać. Może i tak ale mnie sprawia to
przyjemność.Chcąc złowić leszcza metodą gruntową wybierzmy się właśnie nad jezioro lub zbiornik zaporowy leżący na trasie głębokiej rzeki. W tym przypadku to zbiornik zaporowy utworzony na Pilicy w latach 70- tych. Mając szczęście możemy w nim złowić rybę naprawdę dużą rybę. Koledzy powiedzą, że duże leszcze w Zalewie Sulejowskim to
już wspomnienie. A ja powiem, że jeszcze są ładne sztuki.                                                                   

Marząc o karpiu a łowiąc leszcza zauważamy podobieństwo obu gatunków. Oba są z rodziny karpiowatych i oba lubią szukać pokarmu przy dnie. Leszcz różni się jednak od
karpia na tyle, że bez problemu rozróżniamy oba te gatunki ryb.  Leszczowi
nie można odmówić wysokiej jak na rybę inteligencji, która pozwala mu ominąć  rybackie sieci czy  unikanąć zasadzki. Leszcz jest rybą stadną odbywającą gromadnie swe tarło i żerującą w stadzie. Leszcz jest więc godnym przeciwnikiem prawdziwego łowcy, który chcąc łowić sztuki o wadze większej niż 3 kg. W tym przypadku należy opracować metodę czy zanętę, która stanie się skuteczna . Czytając profesjonalne wydawnictwa czy obserwując otoczenie wiemy, że leszcz jest rybą ciepłolubną. Ryba ta będąc ciepłolubną swoje tarło też odbywa dopiero przy wysokiej temperaturze wody. Na Zalewie Sulejowskim z informacji od innych wędkarzy wiem, że tarło leszczy odbywa się w czerwcu. Po tarle wygłodniałe leszcze przystępują do intensywnego żerowania. I wtedy i ja zaczynam swoje polowanie na piękne leszcze.  Z obserwacji podczas zasiadek zauważyłem, że leszcze mają okresy dobrego żerowania w czasie całej doby. I tak zaczynają się skoro świt i na ogół trwa od 3-4 rano do powiedzmy godziny   6.00.
Później jest to okres między godzinami 11 a 13. Okres popołudniowy to gdzieś
godzina 17  do zachodu słońca. Znawcy i ichtiologowie wysnuli teorię, że w nocy leszcze nie biorą lub jeśli biorą to sporadycznie. Moje doświadczenie mówi zupełnie coś innego. To w nocy łowiłem duże okazy.

Reklama


Czym zanęcam podczas swojego wędkowania? Na ogół stosuję gotowe zanęty leszczowe z dodatkami w postaci kukurydzy konserwowej, pęczaku, makaronu. W zanęcie są też białe robaki lub pinki a także krojone czerwone robaki (przysmak według Edmunda Gutkiewicza leszczy). Dodaję również zapachy - wanilię, czosnek, truskawkę. Robię również zanęty własne używając zmielony chleb, otręby pszenne, okruchy cukiernicze, słonecznik, płatki owsiane i to co wspomniałem powyżej kukurydzę, pęczak czy makaron. Na którą zanętę bierze lepiej? Nie wiem bo i na jedną jak i na drugą leszcze brały.



I tak zanęcone więc jest czas na łyk gorącej kawy i rozejrzenie się co tam u sąsiadów. Na początku staram się zanęcić dość obficie, dlatego swoje zestawy przerzucam co 15 minut. Tak z 10 zmian. A później co godzinę lub stosownie gdy wyholuję rybę. Jestem już na takim etapie wędkowania, że często zabieram ze sobą również aparat fotograficzny a teraz w dobie telefonów z dobrym aparatem to on wystarczy. Są bowiem nad wodą sytuacje, które warto upamiętnić. Czy to piękną rybę, czy pływające łabędzie, czy piękny zachód słońca.

Reklama


font-family:">Marzenia o karpiu odkładam, bo raczej zostanę przy leszczach- nie ta półka dla mnie. Ale liczy się samo przebywanie nad wodą, spotkanie kolegów po kiju, pobudka gdy sygnalizator wyda swe dźwięki. To jest wspaniałe i takich wrażeń wszystkim życzę.



 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama