Reklama

Leszcz - mój prezent urodzinowy

07/09/2010 18:30
22.czerwca wybrałem się na nocny połów Leszczy nad jezioro Szeląg Wielki. Tego właśnie dnia obchodzę urodziny więc liczyłem na jakiś prezent ze strony jeziorka. Łowisko zanęcane było kilka dni więc jest szansa sobie myślę. Dotarłszy na miejsce obłożyłem się cały swym sprzętem i ruszam na kładkę. Sprzętu było niemiara droga nie za wygodna przez gęsty las. No ale dotarłem i jestem nad wodą , teraz przede mną leżące drabiny aby dotrzeć do celu.

Uzbrojony w 3 komorowy pokrowiec pełen wędek , torbę z przyborami siatkę torbę z jedzeniem kawą i przynętami oraz wiadro z zanętą i dodatkami brnę po drabinach nad wodą. W połowie drogi trach , pęka lewa strona drabiny i nogą po pas ląduje w wodzie. Woda wlewa się do gumowców i zastanawiam się za co to wszystko oraz co dalej iść w przód i próbować coś złowić czy wracać pokonany już przed startem do domu. Wybrałem drogę przed siebie. No i jestem do pasa mokry sprzęt również ale cóż trzeba spróbować coś złowić.

Po jakiejś godzince jestem „ rozłożony „ to znaczy moje ubranie porozwieszane po kładce i dwa gumowce nabite na złożone wędziska gruntowe. Rozkładam więc 6m bata z żyłką główną 0,16 sprzed dwóch lat , tegoroczną przyponową 0,12 oraz 8g. Spławikiem i ponieważ przy kładce jest 4 metrowy spadek rzucam zestaw tuż przy stanowisku. Powoli zabieram się do rozwijania tymczasowych suszarek na gumowce. W pewnym momencie zauważam dziwne zachowanie leżącego na gruncie spławika. Zacinam i jest potężny opór wędzisko mocno wygięte i czuję jakbym miał przywiązaną do haka cegłówkę. No jest ten wymarzony prezent myślę z coraz to większym uśmiechem pojawiającym się na twarzy.

Bardzo powoli ale idzie , może jest szansa że przynajmniej uda mi się zobaczyć przy wodzie co to za rybka. Po chwili moim oczom pojawia się dość spora okrągła sylwetka pięknie brązowego leszcza , no tak ale podbierak jeszcze w pokrowcu i co teraz. Na szczęście mój prezent był na tyle wyrozumiały i na lekko napiętej żyłce poczekał łaskawie aż jedną ręką wyjmę i rozłożę podbierak. Takim sposobem udało się wyholować i podebrać urodzinowego leszcza który jak się potem okazało ważył ponad 2 kg. Przez całą noc złowiłem jeszcze parę leszczyków około 1,5 kg. I mniejsze. Wyprawę zaliczam do jednej z bardziej udanych w tym sezonie. Jak to już u mnie bywa „ Wytrwałość i upór wędkarza wynagrodzony „
( tytuł mojego wcześniejszego wpisu. )
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama