Wszystko zaczęło się w czwartek rano, kiedy to w pracy przyszedł mi do głowy pomysł, a może by tak w sobotę gibnąć na leszcza. Zadzwoniłem do sklepu zamówiłem jokersa i czekałem na sobotę. W piątek mój plan sobotniego wypadu na rybki legł w gruzach, kiedy to szef oznajmił panowie sobota robocza i płatna odgórnie. Myślę ciul przepękam sobotę i pojadę w niedzielę i tak się stało jokers. W sobotę trafił do ziemi bełchatowskiej, a pinka do bułki tartej w niedzielę wstałem o 6:00. Wypiłem kawkę przygotowałem termos z herbatką i pojechałem myśląc po drodze czy ten wypad ma jakiś sens.
Pogoda była do niczego rano mgła, a później troszeczkę padało mało tego wiał zimny wiatr od wschodu gdy dotarłem na miejsce wlazłem z klamotami na pierwszą wolną miejscówkę rozłożyłem graty wygruntowałem miejsce spoczęcia kul zanętowych okazało się, że miałem około 120cm głębokości dno muliste równe. Po określeniu głębokości do wody wrzuciłem na początek 4 kulki wielkości małego pomarańcza trapera karp czerwony z pinką i kuku a na to 8 tej samej wielkości kul ziemi bełchatowskiej z jokersem łowiłem jak zwykle na tyczkę ze względu na boczny wiatr użyłem 1,5gramowego spławika na żyłce 0,12mm, przypon ekstremalnie "lichy"żyłka 0,07mm i haczyk 20 sensasa, a na nim dwie ochotki, które dodatkowo spryskałem aromatem ochotkowym.
Pierwszymi rybkami okazały się nie jak przypuszczałem płoć tylko te małe cholery jazgarze brały jak opętane, a ja nie mogłem wymyśleć nic, aby taki stan rzeczy zmienić po bodajże 30 jazgarku dotarło do mnie zmień haczyk na 16 mondziole i zakładaj 2 pinki. Efekty były widoczne momentalnie i pierwsza płotka wylądowała w siatce donęciłem kulką wielkości mandarynki i kolejna płotka uwiesiła się na haczyku wreszcie słońce.
Wylazło zza chmur i zrobiło się troszeczke cieplej w tym samym czasie mój spławik uniusł się lekko nad wodę i delikatnie zanurzył zacinam i widzę, że guma 0,4 z topu wyjeżdża w niesamowitym tempie. Po małej chwili w podbieraku wylądował leszcz i znowu donęcanie tym razem z kubeczka co by leszcza nie spłoszyć zmieniłem w tym czasie top i teraz miałem gumę 0,8 uzbrojoną w żyłkę 0,14mm i przypon 0,12mm. Zestaw wjechał w pole nęcenia i tym razem spławik gwałtownie schował się pod wodę zacinam i sru kolejny lesio na moim kącie w sumie miałem 3 leszcze 30płotek i 1 tonę jazgarów, które nie wróciły już do wody jak leszcze i płotki. Dzień uważam za udany pomimo, że temperatura wynosiła zaledwie +7st.C i już w mojej pokręconej głowie rodzi się następny wypad na leszcza jeśli pogoda się nie pogorszy.
Komentarze