Reklama

Leszczowe wyprawy... cz.2

27/08/2009 12:59
Witam

Dziś kontynuacja moich przygód z leszczem...
Rano o godzinie 5.40 pobudka wstaję myję się szybkie śniadanko i w drogę.
Nie spodziewałem się zbyt wiele po dzisiejszym dniu pogoda nie ciekawa w kalendarzu brań też nie najlepiej ale chciałem spróbować.
Gdy zadzwoniłem do kolegi czekała mnie nie miła niespodzianka..
Okazało się że zaspał i nie chciał wstać z łóżka. Po prostu wymiękł no ale cóż idę.
Gdy dotarłem nad wodę zaczęło kropić,ale nie poddałem się rozkładam wędkę moją dzisiejszą metodą jest najzwyczajniejsza w świecie sprężyna. Kiedy rozłożyłem wędki była 7.00 spotkałem bardzo sympatycznego pana który pokazał mi parę sztuczek gruntówki...
Pogadaliśmy jeszcze chwilę i nagle zaczęło lać. Lało jak z cebra ale wędka już i tak przemokła my bezpiecznie pod drzewami i tylko czekam...
Długo nic...
Pan poszedł po swoje wędki a ja chwilkę czekałem w końcu przestało padać można się było wziąść za aktywne łowienie około 9.00 pierwsze puknięcia, Bąbka delikatnie się podnosi szybka reakcja i zacięcie siedzi.
Ku mojemu zdziwieniu był to okoń wymiarowy okoń...
I tak jeszcze 3 razy no nic mówię chociaż okonie dziś połapałem ale nie poddałem się i rzucałem dalej i jest pierwszy leszcz drugi trzeci czwarty i tak dalej aż do ósmego na tym się skończyło.
Połowy były bardzo udane widać iż trzymaliście kciuki ;>

To finał mojej wyprawy z dnia dzisiejszego...

Pozdrawiam wszystkich i dziękuję za uważne przeczytanie mojego tekstu ;>
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama