W pjątek 3lipca wraz z czterema kolegami wybrałem się na trzydniową wyprawę na karpia nad jezioro Okonin koło Rypina.Wyprawę wcześniej zaplanowaliśmy,żeby być dobrze przygotowanym.W pjątek koło godziny15tej byliśmy już spakowani,oprócz wędek zabraliśmy ze sobą łódkę i silnik elektryczny no i w drogę.Nad jezioro dotarliśmy koło 17tej i zaczęło się wypakowywanie,najpjerw zwodowaliśmy łódkę i kolega Darek i Paweł popłynęli z echo-sondą zbadać łowisko.A ja z pozostałymi dwoma kolegami zajęliśmy się przygotowaniem obozowiska i zanęt.Kiedy kolędzy wrucili z wody,wtedy wywjeźliśmy zanętę i zaczęliśmy rozkładać sprzęt.Zestawy pojawiły się w wodzi między19a20tą i zaczeło się oczekiwanie komu pjerwszemu zapiszczy sygnalizator.Oczekiwane było bardzo długie,dopjero w sobotę wjeczorem kiedy siedzieliśmy sobje przy kiełbasce z grila i piwku,nagle pisk sygnalizatora i odjazd.To u kolegi Pawła bjegniemy wszyscy,a tu niespodzianka ,gdyż pewna pani z obozowiska po przeciwnej stronie jeziora pływała sobje łodką , żucała na spining i zawadziła kolegi zeatawy.W niedzielę rano przyjechali miejscowi wędkarze,żeby potrenować do zawodów spławikowych.Dopjero po rozmowje z nimi dowjedzieliśmy się ,że to nie jest typowo karpjowe łowisko jeżeli ktoś złowi tu karpja to metodą spławikową i na bjałego robaka ,nie jak my na kulki proteinowe.Tak wjęc koło połódnia byliśmy już spakowani do wyjazdu.Ale chociaż nie było żadnego brania wyprawa była super,pogoda dopisała i miło spędziliśmy czas.POZDROWJENIA dala wszystkich czytających tego bloga.
Komentarze