Reklama

Lipień na blachę

15/11/2008 11:11

Mamy przełom jesieni i zimy, to czas łowienia lipienia. Rzeka Wda, nazywana też Czarną Wodą, to idealne miejsce do łowienia tej ryby od września, praktycznie do końca roku. Lipienia można co prawda łowić na muchę – co jest bardzo skuteczne. Dla większości, zwłaszcza miłośników spinningu, atrakcyjniejszy jest jednak połów za pomocą blachy i o tym chciałbym dzisiaj wspomnieć.

Dodam, że na lipienie zawsze wybieram się do miejscowości Woziwoda położonej w powiecie tucholskim w województwie kujawsko-pomorskim. Taka wyprawa to połączenie niesamowitych przeżyć związanych zarówno z samym wędkowaniem, jak i pięknymi krajobrazami, które można podziwiać podczas wędrówki wzdłuż rzeki.


Idealny zestaw na tę rybę, to lekka wędka o długości 2,40-2,70 m i c.w. do 15 g, kołowrotek – nr 3, żyłka -16-18-tka, błystka nr 1 lub nr 2 Mepps’a, bądź dwójka Celty z zielonym skrzydełkiem i poprzecznymi, czarnymi paskami, która zawsze przynosi mi świetne rezultaty. Idealna blacha to taka, która pracuje dobrze od razu po dostaniu się do wody.

Jak prowadzimy zestaw? Są dwie szkoły. Jedna mówi, aby zestaw rzucać pod przeciwległy brzeg pod prąd i ściągać skosem. Lipień reaguje najlepiej, gdy blachę umieszczamy na dnie, a następnie podrywamy. Uwaga – błystkę najlepiej osadzać we wszelkiego rodzaju dołkach, warkoczach, kamienistym gruncie, to nie może być piaszczyste, otwarte dno. Druga szkoła mówi z kolei, że zestaw prowadzimy z prądem między warkoczami. Zawsze jednak, niezależnie od tego czy wybieramy pierwszą czy drugą metodę zestaw prowadzimy wolno.

Lipienia najlepiej łowić w godzinach popołudniowych – od 14.00 do zmierzchu. Tak więc zarzucamy i zależnie od wybranej metody ściągamy, idąc dalej w dół, albo górę rzeki. Nie zrażajmy się niepowodzeniami, ponieważ lipień nie jest płochliwą rybą i raz nieudany rzut nie oznacza, że nie uda nam się złowić ryby. Pamiętam jak swego czasu podczas jednych z zawodów koledze lipień urwał przypon, a ten nie mógł odżałować, że przepadła mu taka sztuka. Dosłownie po 20 minutach ryba skusiła się na zestaw drugiego kolegi, który wyłowił rybę i z wesołą miną zapytał: twoja mucha?
Okazało się, że rybie nie przeszkodziła nawet schwytana w pysk muszka i dalej z uporem żerowała w tym samym miejscu.


PS. Zachęcam do zadawania pytań i dzielenia się doświadczeniem. Chętnie poradzę wypad nad ciekawe łowiska. W tym celu wystarczy z korzystać z opcji „napisz do mnie wiadomość”, którą znajdziecie po wejściu w mój blog – www.zdzisiek.wedkuje.pl


Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama