Reklama

Los wędkarza - dziesięć sekund z dziesięciu godzin

05/11/2017 00:00

Dzwoni Henryk.
- Jedziemy? Pyta.
Co mu odpowiedzieć?
Jedziemy. Nie jedziemy. Jedziemy. Nie jedziemy.
Burza mózgu wśród rozterek ducha. Ostatecznie…
- Jedziemy. Ech, jedziemy!
Byle blisko, bo pogoda mocno plecie. Trochę wiosny, trochę lata. Słońce z deszczem. Tak na przemian. To „silencium”, to znów wieje. To „diwadlo”,
od sąsiadów, tych z południa, pełną parą.

Siedemnasta; już nad brzegiem.
Cicho. Spokój. Woda super. Ledwie „smuży”, acz głęboko.
Zestaw w nurcik. Jeden, drugi. Tuż za warkocz. Tak klasycznie; bliżej tamtej strony „rzeczki”.
Parę kulek dla „okrasy” i czekamy na efekty.

Cisza, cisza, cisza!

Deszcz zaczyna. Kropi z góry. Równiuteńko.
Po parasol! Prędko, prędko!

- Uf, już pod „czaszą”!

Przeszło. Słońce suszy.

Cisza, cisza, cisza!

- Co za diabeł! Nawet nie tknie!
- Żeby chociaż „puk” zrobiło!
- Żeby chociaż „stuk” zrobiło!

Zakręciło nad głowami, zaszalało, zagwizdało i ….znów leje!
Teraz leje!

Już dwudziesta. Znowuż spokój.
- Oj, jak dobrze! Będzie nocka! Może w nocy?

Cisza, cisza, cisza!

- Co za diabeł! Nawet nie tknie!
- Żeby chociaż „puk” zrobiło!
- Żeby chociaż „stuk” zrobiło!

Już dwudziesta druga „weszła”.
Nie do wiary! Jeszcze nie widziałem (nawet) brania.
Tylko robaczki świętojańskie „pracują” za dodatkowe świetliki.
Te na szczytówkach „milczą”, jak zaklęte.

Cisza, cisza, cisza!

Północ blisko na „zegarze”.
Może by tak zmienić miejsce? Na zalewie sprawdzić „szczęście”?
Zebrać majdan cały. W tłok się wcisnąć. Może spławik w małe „oczko” włożyć?
Może…

Nagle jest. Zadrgało. Równo, z rytmem, uderzyło.
Lekko „zbieram”. „Siedzi”; czuję!
Kręcę wolno. Opór spory. Ładny lechor ku mnie zmierza!
Wtem na drugiej także „skacze”!
Co mam czynić? „Dwoje” naraz, toż ambaras!
Pierwsza wędka z prawej w lewą.
Prawą dłonią drugą łapię.
Też przycinam. „Mój ci jest”. Też go czuję.
Tego z lewej pierwej wyjmę! Tego z prawej „zaczaruję”. Niech poczeka.
Henio z podbierakiem ma kłopoty. Zatrzask trzeszczy. Nie da rady!
- Wysuń sztycę! Poluzuj obejmę! Instruuję.
Zatrybiło!
Pierwszy w siatce! Niezła sztuka.
Czas na drugą. Czar zadziałał . Jest na haku.
Jeszcze chwila i na brzegu. Górą nasi!
Po czterdzieści kilka im stuknęło. Jak bliźniaki. Nieboraki.

Szybkie fotki i do wody!

Myśl paskudna chodzi mi pogłowie. Bardzo szybko „iść” musiały,
gdyż przynęty między sobą metrów kilkanaście aż dzieliło.
Dziś powtórki już nie będzie.

Wykrakałem.
Godzin kilka, aż do piątej…

Cisza, cisza, cisza!

Rankiem samym płoć przybyła. Jedna, biedna się skusiła.

Szyk wyrazów w zdaniach zamierzony.


Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama