W mojej rodzinie wędkarza ciężko znaleźć nawet „ze świecą”, dlatego gdy los połączył mnie z mężczyzną uprawiającym to hobby, nie miałam o tym zielonego pojęcia. Lubiłam wypady nad wodę, nocki pod namiotem, przyrodę, ale wciąż ku ubolewaniu mojego towarzysza nijak nie dawałam się przekonać do łowienia ryb. Parę lat temu, kiedy po raz pierwszy wzięłam do ręki wędkę, stwierdziłam że wędkarstwo to sport absolutnie nie dla mnie. Długi, ciężki kij, plącząca się wciąż żyłka, a obsługa kołowrotka... czarna magia. Mimo wszystko nie chciałam pozostać biernym „kibicem” na wspólnych wypadach nad wodę i postanowiłam nie poddawać się. Skoro jestem kobietą wędkarza, warto poznać jego hobby i aktywnie w nim uczestniczyć. W końcu jak się kocha...
Próbowałam różnych metod – spinningu, łowienia na spławik, drgającej szczytówki i chociaż robiłam postępy, to wciąż czułam, że to nie to. Aż pewnego dnia, trochę w celu „zajęcia receptorów” spróbowałam łowienia na bat. Nie była to wędka najwyższych lotów, jednak dużo lżejsza od innych, bez kołowrotka i z krótszą żyłką. Nareszcie!!! Znalazłam coś dla siebie.
Dzisiaj, jako wędkarka z pewnym doświadczeniem, mogę stwierdzić że jednym z kluczy do sukcesu jest dobranie sprzętu nie tylko do metody połowu, ale również do własnych możliwości, umiejętności, a nawet postury. Inną wędkę wybierze mój postawny, silny mężczyzna, a inną ja - drobna kobietka. Tak więc drodzy koledzy wędkarze, jeśli chcecie zachęcić swoje damy do wędkowania, przygotujcie dla nich odpowiedni – lekki i nieskomplikowany sprzęt.
Obecnie sama potrafię już dobrać moje wędkarskie akcesoria, w kwestiach technicznych dalej pierwsze słowo ma mój mężczyzna, ale potem to ja dobieram wagę, długość, a czasem nawet kolor. Wiadomo kobieta nawet na rybach chce odpowiednio wyglądać! Pierwszym solidnym zakupem był właśnie bat, z którego jestem bardzo zadowolona. Jest to Mikado Temptation 6m, jego waga nie przekracza 200g. Wędka jest bardzo lekka, sztywna, a zarazem sprężysta i wytrzymała. A i cena jest przystępna w porównaniu z innymi tej klasy. Zresztą mojego mężczyznę też pozbawiłam najlżejszego i najdelikatniejszego sprzętu z jego kolekcji - i tak nie chciał go używać :-)))
Musimy oczywiście pamiętać, że podczas łowienia na bat nastawiamy się na mniejsze rybki, choćby dlatego, że rekordowy okaz trudno byłoby wyholować. Najczęściej zdarzają się karasie, płotki, uklejki i leszcze. Natomiast moją najciekawszą zdobyczą w ciągu ostatnich kilku dni jest wędka wraz z kołowrotkiem, którą złowiłam w Drwęcy (dla zainteresowanych - „wzięła” na białego robaka).
Komentarze