Bardzo spóźniona wiosna, zaczęła galopować i w ciągu tygodnia nastała pogoda wczesnego lata. Gwałtowny wzrost temperatury dziennej i nocnej, oraz stabilna słoneczna aura, mocno wpływa na ogrzewanie wód. Proces ten zachodzi w różnym tempie, w zależności od charakterystyki akwenu, Temperatura wody jest głównym czynnikiem decydującym o procesach życiowych ryb.Po kilku wypadach na odmarznięte jeziora, zauważyłem że roślinność wodna dopiero zaczyna się rozwijać. Przebywanie na łonie natury jest ogromną przyjemnością, lecz wędkarz do pełni szczęścia potrzebuje kontaktu z ukochanymi rybami. Aby to osiągnąć o tej porze roku, wybrałem jezioro z podmokłym i szerokim pasem trzcin, głębokie do 3 metrów i o mulistym dnie. Czynniki te sprawiają że temperatura wody osiągnęła już od 16ºC do 18ºC i życie w tym akwenie nabrało tempa. W niektórych miejscach, woda zdradza obecność bardzo aktywnych ryb. Dotarcie do lustra wody sprawia nie lada trudność, momentami w trzęsawisku zapadam się po uda. Doszedłem do oczka na końcu trzcinowiska, rozłożyłem się na grubym pływającym dywanie, solidnie utkanym z wodnych roślin. Głębokość wody około 1 metra , a na brzegu oczka w uschłych trzcinach, miłosne harce uprawiają płotki. Na haczyk założyłem dendrobenę i zarzuciłem wędki. Po dwudziestu minutach, szwedzki stół (serwujący: ikrę płoci, odrobinę kukurydzy , szczyptę białych robaków) - odwiedziły „grube” ryby. Widać po wodzie że biesiadnicy ucztują przy dnie. Spławik zdradza pierwsze smakowanie dendrobeny … powoli odjeżdża ... znika pod wodą. Zacinam i mam na haczyku pierwszego żarłoka, jest to leszcz w kolorze starego złota. Jest dość silny, mocno wygina wędzisko, kołowrotek zaczyna terkotać. Dokręcam hamulec i powoli zawracam uciekiniera, który w desperacji wykłada się na wodzie odbijając promienie słońca. Ponownie próbuje odpłynąć dając głębokiego nura, kij amortyzuje odjazd wyciągając go do lustra wody, po czym elegancko, leszcz ląduje na falującym dywanie. W oczku zrobił się kocioł, ryby przestały biesiadować. Po kilkunastu minutach kolejna grupa przypłynęła do stołówki.
Tego słonecznego popołudnia, złowiłem jeszcze kilka podobnych rybek.
Miejsce to odwiedzałem przez cztery kolejne dni, rezultaty połowów były bardzo podobne.
Wiosenny spławik , jest moją przejściówką ,z łowienia pod lodowego do ulubionego ciepłego spinningu.
Komentarze