Pierwszy weekend po wakacjach. Spragnieni wędkowania po marszrutach po górach i naszej pierwszej w życiu wizycie na stawach, notabene przypadkowej (dolina będkowska!!! - super wrażenia), postanowiliśmy poszukać podobnego miejsca w naszej okolicy. Po krótkich poszukiwaniach wytypowaliśmy 4 miejsca w okolicach Szczecina. Na mapie google najbliższe ... padło na Jezierzyce. Zaplanowana impreza ze znajomymi, piwko i oglądanie zdjęć z wakacyjnych wypraw... do pubu.. eee, niekoniecznie :) a możeby tak nad wodę i na łonie natury spędzić 2 dni wędkując? Oczywiście wszyscy się zgodzili bez namysłu. Więc w piątek telefon i zabukowaliśmy domek. 60 zł od osoby, w tym wędkowanie na 2 dni :)
Jadąc nastawialiśmy się na wielką wyprawę, a okazało się że to raptem wypad "na zakupy", rzut beretem od centrum miasta !!! szok!!! Piękny nowy domek, 2 pokoje z kominkiem, kuchniąi łazienką za niewielką cenę, biorąc pod uwagę, że w cenie domku jest wędkowanie dla wszystkich osób (mają kilka takich domków, więc dla większej grupy to nie problem). na łowisko weszliśmy o 9 rano, czyli stosunkowo późno. Na początek z przyzwyczajenia małe haczyki - w końcu na odrze nawet na maluszka bierze piękny leszczyk, a karpia wcześniej nie łowiłam (poza Dolin Będkowską tydzień wcześniej :) po 5 karasiue miałam dość... no kurde - ile można ciągnąć ryby jedną po drugiej. Cza na większy haczyk - wolę posiedzieć i patrzeć jak drobnica obija się o żyłkę niż non stop ciągnąć tą samą rybę.... opłacało się. Po 20 minutach karpik, potem kolejny.
Skończyliśmy zabawę o 20 - w sumie 13 kg karpia, który oczywiście wrócił do wody i masa karasia którego nikt nie liczył :) Największa zdobycz to mojego męża 50 cm i 2,5 kg. Następnego dnia rano (my jeszcze spaliśmy) wyciągnięto karpia 4,5 kg :) ale my trafiliśmy tam po części przypadkiem i uczyliśmy się dopiero całej zabawy z tą piękną rybką. Dla osób które będą miały ochotę na podobną zabawę: białych robaków nic nawet nie skubało, czerwone lekko, ale najlepsza zabwa była na kulki kukurydziane, prażoną pszenicę i ryż, czyli wszystko co unosi zanętę ponad muł na dnie zbiornika. Generalnie wypad bardzo udany, nauczyliśmy się używać podbieraka przy większej rybce. W nocy piękny widok na rozgwieżdzone niebo, łuna znad Szczecina i znad Stargardu Szczecińskiego, a po środku na peryferiach miasta prawdziwa dzicz.... rewelacja.
Nie sądziłam, że w tak niewielkiej odległości od Szczecina istnieje takie miejsce... pełen relaks i dziewicze łono natury, żabki, rybki, nocne świetliki i co najważniejsze - czysto, czysto i jeszcze raz czysto... czego niestety nie można powiedzieć o naszych lokalnych łowiskach. W najbliższych dniach zabieram tam dzieciaki, aby w normalnych warunkach zarazić ich wędkarstwem.
Komentarze