Reklama

Lud na lodzie

19/12/2010 22:57
Przymroziło. Grubość lodu pozwala już na wielu zbiornikach próbować swych sił w konfrontacji z z rybami. W tej sytuacji zarząd ursynowskiego Koła postanowił o organizacji ostatnich w tym roku zawodów - tym razem w wędkarstwie podlodowym na terenie stawów w Puchałach.

W niedzielę 19 grudnia, na miejsce zbiórki stawiło się 23 Kolegów. Ciepło ubrani, zaopatrzeni w termosy, linki asekuracyjne, świdry, naładowani optymizmem i humorem. Po krótkiej odprawie udali się w upatrzone miejsca i niebawem, po gwizdku sędziego, rozległ się po lodowej tafli chrzęst wierconych dziur, Do wody powędrowały różne zanęty, a następnie nadziane na mormyszki i haczyki przynęty. Wzrok rybołapów skupił się na wskaźnikach brań i nastąpiło pełne nadziei oczekiwanie...

Fajny to widok - kilkudziesięciu przyczajonych nad dziurami wędkarzy, na stosunkowo niewielkiej przestrzeni. Gdyby byli ubrani w ciuchy o czarno białej kolorystyce, można by sądzić, że w okolice Warszawy przez pomyłkę zawitało stadko pingwinów.

Stosowano różne podstępne techniki. Jedni używali kijaszków z zestawem spławikowym, inni zaś wprowadzali mormyszki w drgania o tajemnej amplitudzie. ( plotka głosiła, że niektórzy w celu jej uzyskania, poprzedniego dnia przeholowali znacząco w spożyciu napitków z zawartością C2 H5 OH )

Po pewnym czasie pierwsze rybki wylądowały w specjalnie w tym celu obowiązkowo posiadanych wiaderkach.
Pogoda była w sam raz. Trochę mrozu, lekki wiaterek, przebijające się przez chmury słońce...

Po czterech godzinach zmagań najbardziej skutecznymi łowcami okazali się :

1. kol. TOMASZ BRZEZOWSKI( 1720 pkt.)
2. kol. MARIUSZ GÓRKA ( 1580 pkt )
3. kol. PIOTR GRZELAK ( 680 pkt )

Ta trójka oraz kol. RAFAŁ KRAŚNIEWSKI , łowca największego okazu, ( leszcz ) została uhonorowana pamiątkowymi pucharami.

Nagrody wręczał prezes DARIUSZ STEFANEK w asyście kapitana sportowego PIOTRA GRZELAKA.
Ponadto pierwsza szóstka została odziana w koszulki z logo Koła.

Łowiono różne gatunki ryb. W wiadrach wypełnionych wodą można było zobaczyć płocie, okonie, leszczyki i jazgarze....
Należy podkreślić, że wszystkie ryby, po zważeniu i zmierzeniu, wróciły do wody.

Po oficjalnej części imprezy i odebraniu gratulacji nastąpiła nie mniej przyjemna druga jej odsłona.

Było to ostatnie spotkanie przed Świętami więc podzielono się opłatkiem, składano sobie życzenia, wśród których najczęściej słyszałem – taaaaaakiej ryby, trzymaj się stary (!), powodzenia, zdrówka, oby nam się....
Ogień buchał, więc lekko wychłodzone towarzystwo zajęło się pieczeniem i konsumpcją kiełbach.

Niektórzy Koledzy, ograbiając domowe spiżarnie, dostarczyli dodatkowo inne smakołyki. Można było skosztować śledzika i ogóreczka zagryzając pieczywem. Pojawiła się jakaś nalewka i inne nieco mocniejsze napoje, ale o tym cicho szaaa...
Salwy śmiechu, wędkarskie opowieści i wymiana doświadczeń trwały niemalże do zachodu słońca.

W mojej ocenie impreza była bardzo udana. Rybki dopisały. Humory również, nie było jakiegoś patologicznego zadęcia często występującego podczas zawodów.

Następne zawody, tym razem o tytuł mistrza Koła w wędkarstwie podlodowym, planowane są na luty
Kapitan Sportowy Piotr Grzelak, „odgraża” się, że zorganizuje jakąś imprezę o jego puchar jeszcze w styczniu. Byłby to fajny akcent rozpoczęcia wędkarskiego sezonu 2011 r. w naszym Kole.

Korzystając z okazji pragnę w imieniu Zarządu Koła złożyć wszystkim Koleżankom i Kolegom serdeczne życzenia z okazji zbliżających się Świąt oraz wspaniałych wędkarskich przygód w nadchodzącym Nowym Roku.
Do zobaczenia na kolejnej imprezie !

PS. Więcej fotek za kilka dni.

Zbig28






Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama