Reklama

Ludzie i ryby patrzą na niebo

30/11/2009 01:02
LUDZIE I RYBY PATRZĄ NA NIEBO...

Jest lipiec, rok 2002 ...

Dojeżdzamy na miejsce. Puszcza Piska. Jesteśmy przerażeni widokiem za oknami auta. Samochód toczy się powoli...Staje. Wysiadamy.

Tu kiedyś był las. Teraz - tragiczny obraz dzień po przejściu trąby powietrznej. Stoimy w milczeniu. Wszystko zniszczone, gigantyczna powietrzna kosiarka zrobiła swoje. Wchodzę między te resztki puszczy...w powietrzu pachnie żywicą. Zapach jest tak silny, ze prawie odurza. W powietrzu zupełna cisza. Nie ma w ogóle ptaków. Przechodzę przez zwalone pnie, mijam rozpaczliwie powyginane ku niebu gałęzie. Dotykam ogromnego świerku, który tak jak inne drzewa, musiał ulec. Przy korzeniach jest obdarty z kory. Świeży, biały pień.. Jeszcze tyle lat mógł żyć.

Dalej - potężne sosny, ukręcone przez wiatr jak szparagi. W połowie ..Niektóre z nich stoją, jakby nadal rosły...Oglądam okolicę. Dziwne, że na otwartej przestrzeni trąba szła wyżej. Pośród pól drzewa nie uległy zniszczeniu. Dopiero nad lasami widać, jak żywioł natarł , aż je zniszczył - jakby jakaś gigantyczna kosiarka... Pięć milionów metrów sześciennych drzew zostało unicestwionych. Ucierpiały też jeziora - na płytkim Brzozolasku wir powietrza spowodował zamieszanie osadów na dnie z wodą tak silne, że rybom zabrakło tlenu. Wiele ton śniętych ryb musiano zbierać z powierzchni wody.

Wracam do auta. Mam zdjęcia, to najważniejsze. Staję jeszcze raz popatrzeć na zdruzgotaną puszczę..Pogrążam się w myślach. Powoli do moich uszu dochodzi dziwny dzwięk. Jest to ciche skrzypienie. Rozglądam się dookoła, ale nic ...podnoszę głowę - i serce podchodzi do gardła ! Kilkanaście metrów ode mnie stoi olbrzymia sosna. Jest ukręcona w połowie. Góra z gałęziami jest lekko przechylona w moim kierunku. To skrzypienie dochodzi z miejsca ukręcenia pnia..Gdyby wiatr mocniej dmuchnął...Trzęsącą się ręką otwieram auto, odpalam silnik, i "paląc gumy" - uciekam. Jadę rozpocząć wyczekiwany urlop nad jeziorem Seksty...Dobrze, że nie jechaliśmy tu wczoraj...

Pozostawiam ten smutny obraz, i uciekam w przeszłość. Kilkadziesiąt lat wstecz. Co się stało z klimatem?

Byłem bardzo młody, ale pamiętam doskonale prognozę pogody i mapę. Kiedyś istniały wyże rosyjskie. To one powodowały piękne i gorące lato, a także siarczystą i zdrową zimę. Pewnego roku, pod koniec lat 70-tych - było starcie dwóch układów barycznych. Wyżu i niżu. Ten pierwszy przyszedł w maju. Był silny - jak patrzymy na rysunek silnego wyżu - wokół jego centrum jest wiele linii - to izobaty wartości ciśnień , tak samo, jak izobaty glębokości na mapie batymetrycznej jezior. Otóż - ten wyż, jak się już umieścił nad Polską - przyniósł wiele dni upalnej, pięknej pogody. Noce były bardzo ciepłe, prawie bezwietrzne. Nie spadła ani kropla deszczu, zagroziło suszą. Ale - ta bajka się skończyła. Lato, które spędzałem pod Warszawą - zabrał potężny niż, tak samo silny jak dawca wczesnego lata w maju. Wiele dni chmur, deszczu, i szarości za oknem. Taką pogodę zawdzięczaliśmy harmonii dwóch typów - wyżu kontynentalnego i niżu atlantyckiego. To one, na przemian - dawały niebo nad naszymi głowami.
Niestety... tak zwane "globalne ocieplenie" dokonało wielkiego spustoszenia. Określenie to myli, jest fikcją. To ma być ocieplenie?

Co się dzieje dzisiaj?

Dziura ozonowa, nadmiar promieni UV w promieniach słońca - topnienia lodowców. Nastąpiły trwałe i nieodwracalne zmiany w systemie powstawania pogody. Na skraj Europy - Wielką Brytanię, Hiszpanię, Portugalię i Francję - ale także i na Polskę - naciera i dominuje przez cały rok strumień atlantycki z zachodu, i północnego zachodu. Jakie są objawy? Następuje łagodzenie lata i zimy - lato dynamiczne, chłodniejsze, a szczególnie bolesne są chłodne i wietrzne noce. Zimy - cieplejsze. Pogoda pod znakiem niżów - krótkotrwały mróz, i opady śniegu , czasem bardzo obfite, po których szybko nadchodzi odwilż. Do tego - częste na styku silnego niżu i słabego wyżu huraganowe wiatry. Wspomniane wyże rosyjskie nie mają żadnych szans. Są wypierane przez całe serie układów niżowych, przez cały rok. Pory roku powoli przestają istnieć. W ich miejsce wchodzą dni opadów, oraz długotrwałej suszy. Właściwie - mamy do czynienia z miesiącami "nienormalnymi" - raz ciepłe, raz zimne wobec długoletniej normy. Ten typ pogody ma bardzo określone, i negatywne konsekwencje dla ludzi, ale i dla ryb, oraz innych stworzeń. Czy przyjrzeliście się ciśnieniu? Nie ma praktycznie dwóch dni aby było ono takie same. Pogoda galopuje ! Nie może się zatrzymać. Kiedyś - conajmniej - tydzień stabilnej, nawet najgorszej pogody był normą, teraz - prawie przestał istnieć. Skoki ciśnienia, nawet bardzo znaczne, mają miejsce w ciągu całego roku .

Co na to ryby? Jak najgorzej, niestety. One tak samo jak my - żyją na całego tylko w sytuacji stabilnej pogody. Nawet najgorszej, ale tej samej - wiatr, temperatura, ciśnienie. Ryby żerują na całego w czasie, gdy ustala się jedna cyrkulacja, najlepiej wyż atlantycki z wiatrem zachodnim. Ryba idzie "z falą", z powodu natlenienia wody, oraz pożywienia, jakie jest przez fale wypłukiwane. Częste zmiany kierunków wiatru powodują, że ryby "głupieją", i ciężko im aktywnie żyć, znalezć swoje miejsce. Tym samym - na naszych wędkach też bywa "pusto"...

Te przemyślenia mają jedną małą radość. Kiedyś bałem się, co będzie z klimatem za życia naszych dzieci. Teraz widzę, że jeszcze my będziemy świadkami niejednych zaburzeń, ale pogody nie powstrzymamy. Do nieba nie sięgniemy...Najbardziej pociesza mnie to, że nie urodziłem się kilkaset lat pózniej. Nie chcę nawet myśleć, co wtedy stanie się z klimatem, ludzmi , i całą naturą...
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama