Reklama

Majowa Wyprawa na szczupaki

26/05/2011 20:28
Jest dzien 26.05.2011r czyli dzień matki. Rano wyprawa do kwieciarni po bukiet dla mamusi. Po powrocie zastanawiam sie jak spędzić popołudnie i tu wpadł mi pomysł wypadu na rybki. O godzinie 13:10 sms do kolegi czy dziś zajęty czy możemy skoczyć na ryby :) Chwila nie minęła i odpowiedz, że da mi znać ok godziny 15 jak skończy prace. Godzina 15:20 telefon i taka wiadomość
- ok możemy jechać, ale najpierw z dziewczyna musi jechać do sklepu zajmie mu to ok 45 min i przyjeżdża po mnie i jedziemy na ryby.

Ucieszony tą wiadomością zacząłem przygotowywać sprzęt. Zakupiłem nowe pudełko na błyski i gumy. Zajęło to ok 20 min i oczekiwanie....

Oczywiście jak to z kobietami bywa zakupy się przedłużyły do godziny i nareszcie po mnie przyjechał. Na łowisko Nakło-Chechło ode mnie z domu jest ok 10 min samochodem, wiec 17:10 meldujemy się na łowisku. Kierunek rybaczówka i wypożyczamy łódź. Kolega ma problem z plecami ostatnio wiec wiosłowanie przypadło mnie :) Kierunek "wyspa" i obławiamy ja na około. Ja oczywiście jak zawsze zresztą na kij zakładam imitacje okonia, która mnie jeszcze nie zawiodła, a kolega Radek próbuje swoich sił blaszkami.... Nie minęło 20 min i pierwsze branie, lecz spóźnione zacięcie i ryba odpływa.... Kolejne rzuty i nic..... Stwierdzamy wspólnie, że przepinamy przynęty. Ja zakładam gumę, a Radek tego mojego okonia... Niestety gumy nic nie atakuje, a Radek zalicza branie i jest rybka, a mianowicie szczupak o mierze 38cm :( Niestety maluch ale zabawy z nim troszkę było, pamiątkowe foto i do wody z nadzieją, że spotkamy się za kilka lat. Radek zmęczony po pracy stwierdza że musi odpocząć, więc ja biorę jego wędkę w ręce i zaczynam zabawę twardszym kijem, ja mam niestety okoniówkę 5-10g wyrzutu, a Radek posiada już mocniejszy sprzęt 15-20g wiec jest szansa że przy większej rybie kij nie pęknie. Po 15 minutach obrzucania czuję opór, zacinam i jest.... Siedzi na wędce piękny szczupak, wydaje się większy od pierwszego, wiec mierzenie i 40cm, niby 2 cm ale jest większy niż kolegi, pamiątkowe foto i do wody. Radek odbiera swój sprzęt i kontynuuje łowy. Ściągając przynętę blisko dna czuje duży opór i stwierdza że siedzi ryba, zacina i wtedy dopiero zaczęła się zabawa... ok 10 min holu i koło łódki okazuje się szczupak. Piękny ok 70-80 cm, Radek woła o podbierak. Ja do torby, a tu okazuje się, że podbierak leży w domu :( Próba podebrania go rękami skończyła się na spięciu ryby.... Próbujemy jeszcze z 30 min coś złowić, ale nic nie bierze i kierujemy się na rybaczówke, zawiedzeni że bez tego olbrzyma i bogatsi o kolejne doświadczenie :) Mniej masła i skleroza będzie mniejsza :)


Ogólnie wyprawa udana, pomimo tego że złapaliśmy tylko 2 rybki, ale emocje związane z olbrzymem towarzyszyły nam przez całą drogę do domu.... Teraz sprawdzę dwa razy czy mam wszystko zanim wyjadę z domu...


Ps. Kalendarz wędkarski pokazywał, że dziś nie ma brań :) a tutaj miła niespodzianka :)


Pozdrawiamy

Maciej i Radek
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama