Reklama

Majowe wędkarstwo

08/05/2013 20:13

Jak  większość kolegów ja również z niecierpliwością oczekiwałem na wiosenne słońce

i stabilizację pogody. Wreszcie doczekaliśmy się pogody i długiego majowego
weekendu. Wielu moich kolegów już od dawna  planowała wypad na ryby, więc pojechali. Ja
postanowiłem przeczekać wędkarską nawałnicę i pojechać sobie w tygodniu gdy nad
wodą jest w miarę spokojnie. Wybrałem się więc 7-V na moje ulubione łowisko.
Kupiłem za 5zł. paczkę zanęty płociowej , dodałem trochę gotowanej pszenicy i w
drogę. Nad wodą byłem o godz.9.00. Wokół żywej duszy. Wrzuciłem niewielką ilość
zanęty i przystąpiłem do uzbrajania ulubionego bacika 7. Pierwsze rzuty bez
efektu. Gdzieś po ok. godz. pierwsze brania. Okazało się zaczynają brać całkiem
przyzwoite płotki wszystkie już w szacie godowej. Łowiłem na kukurydzę  i białe. Po którymś z kolei rzucie spławik
nieśmiało się zakołysał i zaczął odpływać, zacinam jest coś ładnego. Po
charakterystycznym odjeździe i szarpaniach wiedziałem że to Karaś. Nie myliłem
się. Pierwszy w tym roku „złoty”. Pogoda zaczęła się robić nijaka. Wszystko
oprócz gradobicia. Nie poddawałem się. Po pewnym czasie ukazało się upragnione
słonko. Brań było dużo z różnym nasileniem. Złowiłem kilka przyzwoitych leszczyków
i szczupaczka 40cm. na pęczek białych. Ponownie podrzuciłem trochę zanęty
,odczekałem chwilę  i niespodzianka. W
ciągu godz. złowiłem  jeszcze 6 złotych.
Takiego wyniku się nie spodziewałem. Po pewnym czasie brania ustały całkowicie.
Mimo donęcania  nie złowiłem już żadnej
rybki. Miałem nadzieję na złowienie również pięknego –Lina. Niestety. Po sesji
zdjęciowej rybki wróciły do wody. Więcej satysfakcji przynosi mi wypuszczenie
niż patroszenie. Za dwa dni ponowny wypad. Tym razem może się trafi również Lin.

Reklama


 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama