Reklama

Majowe zmagania wędkarskie

10/05/2013 22:49
Majowe zmagania

W końcu nadszedł weekend majowy. Niestety pogoda znacznie odbiegała od ideału. Cały czas padało i było dość zimno. Mimo wszystko ja i kolega postanowiliśmy spróbować swoich sił w spinningowych potyczkach.
1 Maj

Nareszcie nad wodą z pudełkiem szczupakowych przynęt. W kwietniu wyrabiałem kilometry w poszukiwaniu okoni niestety bez skutecznie. Powiedziałem sobie, że dzisiaj będzie inaczej i przechytrzę jakiegoś kaczodziobego. Około godziny 8.30 stawiłem się na Krępnicy. Wiał bardzo mocny wiatr, a z nieba zacinał przelotny deszcz. Po około godzinie dojechał do mnie kolega i wspólnie biczowaliśmy wodę. Nad wodę zabrałem swój spinning Mistrall Aqua spinn dł.270cm c.w.:5-25 oraz kołowrotek Mikado Iron Reel 3009fd zaopatrzony w solidną żyłkę. Mijały kolejne minuty a ryb jak nie było tak nie ma. Na agrafkę powędrowała wtedy przynęta zakupiona dzień wcześniej, czyli Savage gear soft 4play uzbrojony w lip scula. Nie ukrywam, że spodziewałem się, a właściwie miałem nadzieję, iż zakup się opłaci. W 3 rzucie poczułem uderzenie, szybkie zacięcie i czuję na wędce 1 rybę. Po krótkim holu na brzegu melduje się szczupaczek około 40 cm. Jak najszybciej zostaje uwolniony i wraca do siebie. Przechodzimy jakieś 15m dalej ten sam sposób prowadzenia SG i znów branie. Po chwili wypuszczam już prawie bliźniaczego szczupaczka. W dobrym nastroju udajemy się dalej. Już po drugiej stronie jeziora kolega łowi szczupaka n własnej roboty koguta, więc mimo niewielkich rozmiarów ryb radość jest ogromna. Parę rzutów później od kolegi słyszę siedzi. Pomyśleliśmy, że to kolejny pistolet ale myliliśmy się. Na powierzchnię wody wypłyną ogromny garbus o krwisto czerwonych płetwach. Majestatycznie wyłożył się na bok szarpnął głową i uwolnił się z koguta. Było nam szkoda takiej ryby ale trudno. Już koło godziny 14.00 kończyliśmy wędkowanie kiedy spod krzaka z głębokiej wody wziął kolejny szczupak tym razem 45cm. Podsumowując wypad zakończył się dla dość udanie 3 szczupaki choć nie duże potwierdziły skuteczność nowego nabytku i dały nadzieje na udany sezon. Kolejnego dnia udaliśmy się z kolegami na inne łowisko ale nasze próby nie dały żadnych efektów prócz znalezienia 2 solidnych podpórek pod wędki.
3 Maj

Znów leje i wieje ale i tak melduje się nad wodą tym razem na żwirowni Wizów. Kilka godzin chodzenia, nie przyniosło jednak rezultatu w postaci ryb ale przynajmniej miałem okazje porozmawiać z doświadczonym wędkarzem, który zdradził mi co nieco na temat pobliskich akwenów i ryb w nich żyjących, co może zaowocować późniejszymi sukcesami. Po południu czułem jednak nie dosyt i z rodzicami wybraliśmy się na Zabobrze na spacer. Oczywiści e wziąłem ze sobą spinning. Ta żwirownia jest bardzo porośnięta glonami i ciężko łowi się tam zwłaszcza na spinning. Znalazłem jednak wyrwę w roślinnym dywanie i posłałem tam kopyto relaxa. Przyniosło to efekt w postaci mojego rekordowego szczupaka 49 cm. Mały ale mimo wszystko daje radość. Jeszcze kilkanaście rzutów i powrót do domu.
5 maj

Już tradycyjnie pobódka o 4.30 szybkie przygotowanie herbaty i przed piątą wsiadam do samochodu wujka i jedziemy w okolice Chojnowa na stawik jego kolegi, gzie naszym celem są karpie. Ubiegłoroczny weekend majowy był jednak zupełnie inny od tego. Przede wszystkim pogoda odegrała tu istotną rolę. Poprzednio słońce prażyło już od dobrego tygodnia, a teraz deszcz, chmury i wiatr. Niesieni na duchu zeszłorocznymi wynikami z użyciem kulek proteinowych szykujemy zestawy, które szybko lądują w wodzie. Niestety duże karpie nie współpracowały. Na zestaw włosowy nie skusił się żaden. 2 skusiły się jedynie na 1 ziarnko kukurydzy na zestawie spławikowym. Były w wyjątkowo dobrej kondycji jeszcze tak dobrze nie walczyły na tamtym akwenie. Złowiliśmy jeszcze kilka płotek i linka, które wróciły do wody. Rozmawialiśmy z wujkiem na temat tego, czy przez pogodę wszystko nie jest lekko opóźnione. Poprzednio o tej porze karpie kapały ikrą i były przez nas wypuszczane, a po tych ani widu śladów gotowości do tarła. Nasze przypuszczenia okazały się słuszne. Kiedy patroszyłem ryby dostrzegłem zupełnie białą zbitą ikrę w początkowej fazie dojrzewania. Niestety nie było można stwierdzić tego z zewnątrz. Jeśli by tak było to wypuściłbym te ryby ale cóż tak się stało.

Ostatecznie nie złowiliśmy podczas weekendu Anie jednego wymiarowego krokodyla ale liczy się to, że próbowaliśmy i pożytecznie spędziliśmy czas na świeżym powietrzu. Pomimo pogody tą majówkę uważam za udaną i mam nadzieję, że natura szybko nadrobi opóźnioną wiosnę i będzie nam sprzyjać w dalszej części sezonu.
pozdrawiam
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama