Reklama

Marian Opania najlepszy - aktorski spławik w Zawiesiuchach

22/06/2009 22:14
Marian Opania wziął srogi rewanż po rozegranych kilka tygodni temu Zawodach Aktorów Wędkarzy im. Jaremy Stępowskiego w Łańsku i zdeklasował rywali podczas kolejnych, tym razem spławikowych zawodów aktorów im. Mariana Łącza, które odbyły się w poniedziałek. Miejscem rywalizacji była urokliwa Farma Makedońskich w podwarszawskich Zawiesiuchach.

Pochmurna, ale na szczęście nie deszczowa aura nie zniechęciła do uczestnictwa wiele znanych postaci, którzy co roku ściągają tu na zawody. Byli wśród nich m.in. prezenter i dziennikarz Andrzej Turski, satyryk Krzysztof Daukszewicz, aktorzy Emilian Kamiński, Robert Czebotar, Tomasz Kozłowicz, Marian Opania, Maciej Damięcki, Włodzimierz Matuszak, Wojciech Majchrzak czy Waldemar Błaszczyk. Gospodynią, organizatorką zawodów i jedną z nielicznych reprezentantek płci pięknej była Laura Łącz – dzielnie kontynuująca pasję po nieżyjącym już tacie - Marianie Łączu, którego imię noszą wspomniane zawody.

Kapryśna od wielu tygodni pogoda wbrew pozorom nie spłoszyła ryb. Podczas 4-godzinnego wędkowania dominowała drobnica, choć kilku zawodników odnotowało większe okazy, które niekiedy przełożyły się na znaczny skok w ogólnej klasyfikacji. Do szczęściarzy z pewnością można zaliczyć Włodzimierza Matuszaka – łowcę największego szczupaka zawodów (1,4 kg), który w głównej mierze pomógł aktorowi znaleźć się wśród dziesiątki najlepszych. Koledzy po fachu, którzy zajmowali stanowiska kilka metrów dalej nie mogli się nadziwić, pytając łowcę o przyczynę sukcesu. Jak się okazało, drapieżnik połakomił się na białego robaka, który generalnie tego dnia dominował w zanęcie niemal każdego uczestnika.

Swój przepis na sukces zdradził nam również Marian Opania: łowiłem na bat, zanęcałem zanętą leszczową połączoną z gliną i jokersem, najpierw na ochotkę, a potem na pinki. Zająłem pierwsze miejsce, łowiąc prawie 3 kg ryb, choć w porównaniu z poprzednimi latami, nie ma rewelacji – wcześniej wygrywałem, mając na koncie 26 kg ryb. Na efekty wędkowania niewątpliwie miała wpływ średnia pogoda - troszkę padało, ciśnienie nie było zbyt dobre, dlatego padło mało większych ryb. No ale w końcu liczy się zwycięstwo…

Z godną pozazdroszczenia cierpliwością łowił Andrzej Turski. W wędkowaniu dzielnie wspierała go żona Zofia, która przejmowała wędkę, w momencie gdy dziennikarz zanęcał stanowisko. W zanęcie znalazła się m.in. kukurydza oraz białe i czerwone robaki. Wredne te ryby – skwitował żartobliwie pierwszą połowę zawodów. Metoda okazała się jednak skuteczna – niemal każdy rzut kończył się bowiem wyłowieniem płotki, co w efekcie przełożyło się na późniejsze, dobre, piąte miejsce.

Brania na miarę zwycięstwa wyczekiwali też inni wędkarze, m.in. Robert Czebotar, który podczas zawodów próbował wielu sposobów. Dominuje płoć, wzdręga i mały krąp, ale w ogóle nie można zaciąć ryby, zwłaszcza takiej między 3, a 5 cm. Spławik cały się chowa, haczyk jest bardzo ostry, żyłka nie jest za gruba, a jest pusto. Musiałem przejść na ochotkę, mimo, że nie lubię takiego łowienia, bo wiem z doświadczenia, że w takim łowisku, jak tu spowoduje ona, że nie mam co liczyć na większa rybę.

Szczęście, podobnie jak w Łańsku, nie dopisało Tomaszowi Kozłowiczowi, którego jak zwykle nie opuszczał dobry humor. Masakra, godzinę straciłem na zanęcanie, ale musiałem zmienić miejscówkę, bo przy tej poprzedniej nie dało się łowić – z góry drzewa, brak możliwości wyrzutu, na dodatek jeszcze pod wiatr. Co chwilę miałem zaczep, poplątałem żyłkę dwa razy… – opisywał.

Zadowolenia z ogólnego wyniku i atmosfery zawodów nie kryła ich organizatorka - Laura Łącz, zdobywczyni szóstego miejsca. Przyznam się, że byłam pozytywnie zaskoczona, że mimo kiepskiej pogody mieliśmy wysoką frekwencję. Niestety w tym roku pogoda nie sprzyja imprezom plenerowym, dlatego cieszę się, że się udało, również jeśli chodzi o samo łowienie. Osobiście udało mi się trochę połowić, choć nie miałam nawet kołowrotka. Do zanęty, podobnie zresztą jak reszta, wrzuciłam białe robaki. Wszyscy nastawiliśmy się na połowienie karpi, w tym roku dominowały jednak drobne płocie. Mimo wszystko myślę, że zawody, również pod względem łowienia, można uznać za udane - były to pierwsze zawody, podczas których nie było ani jednego zawodnika bez ryby. Często to się do tej pory zdarzało, nawet mi osobiście, że zawodnicy wracali ze stanowisk bez ani jednego okazu, tym razem poszczęściło się każdemu…


Końcowa klasyfikacja przedstawia się następująco (pkt):
1. Marian Opania – 2960
2. Waldemar Błaszczyk - 2940
3. Olin Gutowski – 2520
4. Sławomir Głazek – 2360
5. Andrzej Turski – 2340
6. Laura Łącz – 2240
7. Robert Czebotar – 1820
8. Maciej Religa – 1760
9. Wojciech Majchrzak – 1680
10. Włodzimierz Matuszak – 1580
11. Krzysztof Daukszewicz – 1520
12. Jarosław Domin – 1360
13. Emilian Kamiński – 1080
14. Tomasz Kozłowicz – 960
15. Maciej Pietrzyk – 920
16. Robert Wabich – 820
17. Ewa Kwiecień – 620
18. Andrzej Konic – 440
19. Maciej Damięcki – 80


Największa ryba zawodów – szczupak o wadze prawie 1,4 kg, Włodzimierza Matuszaka
Najlepsza wędkarka – Laura Łącz

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama