Abo czLowiek mylśi a pón Bucek kryśli jak godoł mój Starzyk. W środę tak jakoś coś mnie naszło włączyć TVP mimo że tego po ostatnich "roszadach"nie robię z przyczyn oczywistych no ale załapałem się na jedna z prognoz pogody z przekazem że teraz już tylko lepiej a weekend - istna bajka :-) Natychmiast parę telefonów do kumpli z pytaniem o plany,wstępnie umowa na sobotnie popołudnie lub niedzielę i akja pt ZDOBYCIE ROBALI !!! Niestety w okolicznych pożal się Boże wędkarskich posucha,czerwone,pinka,ochotka to chyba słowa obco już tam teraz brzmiące,owszem zanęty karpiowe i sucha karma dla wyrobów psopodobnych ful wypas no ale co tam... Wiele lat temu jakoś się radziliśmy więc i teraz będzie ok. Sobota niestety odpadła z racji roboty więc akcja pt .jedziemy na robale i tak też się stało . Moje miejscówki okazały się w miarę wydajne i zaraz po powrocie do domu szykuję zestawik tak jak i koledzy bo plan to niedziela około południa na wspó0lny wypad. Niestety prognozy pogody miały tyle wspólnego z rzeczywistością co plan na sto dni rządu w porównaniu z obietnicami przed wyborczymi. Zaraz po przebudzeniu jak zwykle wystawiając parę smakołyków ptaszkom na parapet byłem prawie pewien że wypad szlag trafił z racji wiatru mimo cichej nadzieji że może się uspokoi,niestety coraz gorzej. Za oknem wiekowy kasztan można by rzec twardy jak dąb wychylał się o dobre dwa metry czyli trza by mieć chyba 30-gramowe spławki by mie jakie kolwiek szanse na rzut w upatrzone miejsce między trzinkami,no ale plus to to że robale mamy i za tydzień znów weekend :-(
Komentarze