Reklama

Mentalność Kalego, czyli od Kalego do Tatarzyna (baśń współczesna)

16/01/2012 17:48
Poniższy wpis jest jedynie subiektywnym stanowiskiem i subiektywnymi przemyśleniami autora wpisu. Proszę wszystkich o powstrzymanie się przed oceną i komentarzami do wpisu. Dziękuje !

""Wiadomo wszem i wobec, że jak „Kali kraść krowy, to dobrze… Ale jak Kalemu ukraść krowy, to źle…” i larum pod same niebiosa… Było kiedyś i gdzieś koło, a może i jeszcze jest tu i teraz, a może to tylko zmyślona historia, zwykła bajka na dobranoc dla braci wędkarskiej. A więc zaczynajmy.
Dawno, dawno temu, za siedmioma morzami, za siedmioma górami i za siedmioma rzekami było sobie koło i było sobie łowisko… Wszystko byłoby dobrze, ale do czasu, kiedy jednemu z szeregowych członków przyszedł do głowy pomysł, w zasadzie nawet i rozsądny, bo po co płacić dodatkowo za łowienie ryb na akwenie, na którym gospodarowało jego koło. Tzn. zarybiało, porządkowało i pobierało dodatkową opłatę w wysokości …, zresztą to nieważne! Ważne, że kto nie zapłacił z tego koła i z innych kół (a opłata tutaj była wyższa, wszak to normalne!) nie mógł łowić. Wszystko byłoby w sumie w porządku i wszyscy (??) byli zadowoleni. Były i wyrywkowe kontrole SSR wspólnie z policją i regulamin łowiska…
No właśnie… I tu zaczynają się schody i zawiłe dywagacje. No jakiego łowiska… Ogólnodostępnego ? No chyba nie, bo łowisko nie miało nigdy i nie ma nadal dostępu do (nawet okresowego) cieku wodnego… Na pewno nie jest też komercyjnym łowiskiem specjalnym (tu wszyscy byli zgodni, o dziwo!). No to może jest łowiskiem specjalnym? Ale i tu zonk! Nie ma uchwały (nie podjęto, nie opublikowano, zapomniano wystąpić i uchwalić, zapomniano w ogóle o tym akwenie w ZO), a może jest (a w ZO jej nie wskazano, nie znaleziono)… No to jakim jest łowiskiem? Kto ma prawo decydować o dodatkowych opłatach? Czy pobieranie opłat jest legalne? A jak jest nielegalne, to przecież trzeba oddać kasę za poprzednie lata (nawet pomimo tego, że 100 % opłat dodatkowych szło na zarybienie tego akwenu, z czego większość (mniejszość?) była w większym lub mniejszym stopniu zadowolona w zależności też od tego jaką rybą łowisko było zarybiane (no jak karpiem, to większość była zadowolona, jak płocią i leszczem, to mniejszość była bardziej zadowolona). Gdyby nikt o tym nie wspomniał to nie byłoby większych problemów… Ale, jak to zawsze w tym zasiedmiomomorzamogórorzekami kraju bywa, fakt nie uregulowania (uregulowania chyba też) nie każdemu jest w smak, a można przecież z tego tytułu komuś dopiec (dokopać też, w zależności od oczekiwanych i zamierzonych skutków takiego działania) i napisać do Najwyższej Władzy nad Wędkarzami (takie „wicie-rozumicie” z poprzedniej epoki) z pominięciem władz koła i ZO... I tu się zaczęło... Nie ma nigdzie wpisu, że to łowisko to łowisko specjalne... No na szczycie wymyślono, aby Najwyższa Władza nad Wędkarzami poprzez swoją powołaną na swoim szczeblu komisyję nadzwyczajną dla tego zdarzenia, sprawdziła i odpowiedziała co jest z tym łowiskiem i jaki to rodzaj łowiska, i co dalej z tymże łowiskiem i jego statusem w ZO.
No ale brać wędkarska po Nowym Roku chce dalej łapać ryby. Ażeby je łowić musi opłacić składki na nowy rok. Ale jakie składki za to łowisko ma pobierać koło i czy w ogóle pobierać? Jakie zarybienia planować i czy w ogóle planować? A czy w ogóle to łowisko może koło zarybiać? Czy dopuścić innych członków innych kół na zasadach ogólnych, czy nie dopuścić? Ale jak dopuścić innych członków z innych kół skoro szanowne gremium na zebraniu kategorycznie nie chce dopuścić obcych i jeszcze uchwałą podniosło stawki dla nich na tym łowisku? No i co zrobić z tym wszystkim, bo i Prokuratorię Generalną o fakcie niebywałym popełnienia przestępstwa powiadomiono, czyli o bezprawnym pobieraniu składek? Galimatias z tego wyszedł taki, że już nikt nie wie o co chodzi teraz i o co chodziło wcześniej i komu chodziło o co i kiedy…
No i tu dochodzimy od Kalego do Tatarzyna… Jak mawia przysłowie: „Złapał Polak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma”… Komu zależało na wprowadzeniu tego galimatiasu i po co? Kiedy się to skończy i jakim rezultatem? Kto przez to wszystko cierpi? Ano zwykły i pospolity ludek wędkarski, który uległ demagogii i był żądny poklasku, bo należało się Zarządowi koła dołożyć. Ano dołożono i nie wskórano nic, a łowisko będzie teraz pustką straszyć…
Jaki morał z tej bajki? Ano taki jak zwykle w tych sprawa bywa: „Mądry Polak po szkodzie”. A Jan Kochanowski pisał już kilka wieków wcześniej w jednej ze swych fraszek (cytuję):

„Cieszy mię ten rym: Polak mądry po szkodzie:
lecz jeśli prawda i z tego nas zbodzie,
nową przypowieść Polak sobie kupi,
że i przed szkodą, i po szkodzie głupi”…

A można było spokojnie wspólnie z władzami koła i ZO temat omówić i załatwić normalnie... I brać wędkarska mogłaby spokojnie na tym łowisku rybki już łapać w majestacie prawa... Ale po co skoro można było wywołać większe zamieszanie niż było...

Ciąg dalszy bajki nastąpi niebawem, a napisze go życie...""
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama