Reklama

Miesiąc pażdzierny, marca obraz wierny

29/10/2011 20:12
Miesiąc październy, marca obraz wierny.

Szkoda mi letnich miesięcy, które tak szybko minęły. Czas szybko przemija i oto mamy typową jesienną aurę, gdzie przez okna widać tylko „smutny deszczowy zapłakany świat i niebo płaczące łzami” gdzie „tylko barwne liście wprowadzają nieco radości w pochmurny krajobraz jesieni”.
Często następują chwile refleksji, melancholii i świadomości przemijania. Prawdziwie brzmią słowa„ w październiku myśli z ptakami na południe odlatują”. Taki to już jest ten październik, dziesiąty miesiąc roku.To najdłuższy miesiąc kalendarzowy, ponieważ wypada wtedy zmiana czasu letniego na zimowy (jest dłuższy o jedną godzinę od pozostałych 31 dniowych miesięcy). Nazwa miesiąca pochodzi od słowa paździerze oznaczające odpadki od lnu i konopi. Inne spotykane nazwy to paździerzec, paździerzeń, pościernik, october a także winnik, od starogermańskiego Weinmond.

W lasach kręci się pełno grzybiarzy, uganiających się za grzybami jesieni czyli opieńkami. Na początku miesiąca wystąpił bardzo bogaty wysyp rydzy i zielonek.
Wędkarze także nie próżnują wykorzystując resztki sprzyjającej aury. Rzeki i jeziora obstawione są spławikowcami, bo ryba bierze, szczególnie duża płoć i złocisty jesienny leszcz. Do brzegów podpływa drobnica Za nią podąża drapieżny okoń i szczupak. Warto wówczas zarzucać zestawy w rejon trzcinowych cypelków, oczeretowych szuwarów czy kępek pożółkłych liści grążeli. W ubiegłą sobotę i niedzielę na zalewie rosnowskim łowiono kilkukilogramowe szczupaki. Te większe skusiły się na „żywcową” płotkę.

Bardzo dobre wyniki w połowach drapieżnych sygnalizują „jurmenowcy” z Czaplinka, Świdwina i Drawska Pomorskiego. W niedzielę pożegnałem się z jeziorem Jamno, gdzie od początku lipca łowiłem dużo i to sporych okazów okonia. W rejonie ujścia rzeki Uniesty trafiały się także szczupaki i sandacze. Łowię w spodniobutach brodząc wzdłuż trzcin i sitowia, po twardym brzegowym podłożu, od Łabusza do Osiek. Na Jamnie od dawna porzuciłem łódkowe wygodnictwo. Brodząc przy brzegu mam możliwość bezpośredniego obserwowania przyrody.Teraz w październikowy czas z satysfakcją obserwuję stadka dorosłych kaczek czy łabędzi, które w lipcowe dni uczyły się pływać i pobierać pokarm. Bardzo ufnie nastawione do otoczenia, tolerowały mnie w swoim wodnym środowisku, wielokrotnie przepływając pod rozwiniętym wędkarskim sprzętem.

Wzmagał się wówczas przeraźliwy wrzask kaczki-mamy, widocznie niemile wspominającej spotkanie z homo sapiens.
Pozdrawiam


Zdjęcia to mieszanka fotek z zalewu rosnowsmkjiego i Kanady
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama