Reklama

Mikro wahadełka - mikro wahadła

13/10/2010 10:27

Mikro wahadełka - Jako że aura coraz bardziej nieprzychylna i nie chce mi się wychodzić z domu popołudniami bo jestem istotą wybitnie ciepłolubną, aby nie zbzikować pośród czterech ścian - postanowiłem intensywnie zabrać się za klepanie przynęt w oczekiwaniu na ładniejszą pogodę.
Efektem tego postanowienia są ostatnio prezentowane cykady, a teraz - miniaturowe wahadłówki.

Dlaczego właśnie miniaturki i dlaczego wahadłówki - sam nie wiem. Moze po prostu dlatego, że najbardziej "kręci" mnie wykonywanie przynęt najmniejszych, wymagających najwiecej pracy, dokładności, uwagi. Do tego zauroczony jestem spiningiem w wersji light więc kaliber przynęt jest oczywisty........A wahadłówki? Powód prosty - przynęty piekielnie skuteczne, a zapomniane. W moich łowiskach już daaawno okonie nie widziały innej przynęty niż gumy, i wykoncypowałem że taka odmiana może dobrze (zwłaszcza mi) zrobić. Czas pokaże.....jak się ociepli to potestujemy błyskotki na rybach :)
Do tego, nigdy jeszcze nie robiłem wahadłówek i aż mi się zrobiło wstyd..........Robilem już obrotówki, strugałem woblery, odlewam główki jiggowe i cykadki, kręce nawet koguty a nigdy jeszcze nie zrobiłem wahadłówki. Wstyd jednym słowem!

Zebrałem się w sobie, skompletowałem materialy i narzędzia, otwarłem puszke złocistego napoju dla przyspieszenia weny twórczej i dalej poszło z górki....
Ktoś powie być może - pierwszy raz robił przynete a pisze artykół i daje rady. Otóż, wszelkie kombinacje manualne zwykłem poprzedzać dogłębnym zgromadzeniem wiedzy teoretycznej, a wnioski - doświadczeniami empirycznymi. Przynęty jakie prezentuję jako efekt mojego klepania zostały przetestowane pod względem poprawności pracy w pobliskim bajorku i jestem w pełni zadowolony z efektów. Błystki ładnie lusterkują i kolebią, co jakiś czas wpadajac w pojedyńczy obrót. W strudze wody na wylocie filtra w akwarim, a więc w symulacji ściągania pod rzeczny prąd częstotliwość wychyleń jest podobna, częściej jednak blaszka robi pełny obrót. Jednym słowem - jestem zadowolony z prototypów :)

Technologia - prosta jak budowa cepa! Ot bierzemy kawałek blaszki ( w moim przypadku mosieżna blacha o grubości 1,8 mm nabyta kiedys na pobliskim skupie złomu drogą wymiany w zamian za worek puszek aluminiowych), odrysowujemy na niej (najlepiej rylcem do metalu) kształt blaszki z wcześniej przygotowanego np kartonowego szabloniku, wycinamy zgrubnie szlifierką (cienka tarcza do cięcia!), nożycami lub gilotyną do blachy. Następnie zakładamy na szlifierkę tarczę ścierną listkową i szlifujemy blaszkę do docelowego kształtu.
Dalej - napunktowanie i wywiercenie otworów na mocowanie kotwicy i krętlika ( radze jak najbliżej krawędzi), nabicie zdobień za pomocą różnych "punktaków" - ja zastosowałem do kresek stępione dłuto do drewna, a do gwiazdek - zepsuty klucz torx. Pole do popisu jest wielkie - można wytłoczyć co tylko się zechce - od łusek po dowolnie abstrakcyjne żłobienia i wzory.
Przychodzi czas na nadanie krzywizn - krępowanie blaszki.
Potrzebne materiały - kowadełko z ołowiu (nie polecam drewnianych - przy tak małych blaszkach i relatywnie grubej blaszcze nawet drewno bukowe się nie sprawdziło (blaszka wbijała się w drewno i nadal była płaska). Kowadełko, to po prostu trochę ołowiu roztopionego i wlanego po brzegi do puszki ( w moim przypadku po pasztecie ;) ). Ołów podda się pod blaszką w miejscu gdzie krępujemy, nie rysuje powierzchni blaski i jest po prostu The best! Jak się kowadełko "wyrobi" - regenerujemy przez podgrzanie do stopienia, aż się powierzchnia wygładzi.
Kładziemy blaszkę (stroną z nabitymi zdobieniami w dół) na kowadełku, przykładamy "punktak" z zaokrąglonym końcem - ja zastosowałem punktak wykonany z zepsutego wiertła 10 - obciąłem trzon wiertla, szlifierką nadałem jednemu końcowi okrągły profil i jest punktak do krępowania jak ta lala.....
Dla bardziej profesjonalnego podejścia - można wykonać sobie specjalne młotki do krępowania z kulistymi końcami (dospawanymi kulkami z łożysk).
Dalej - mlotek w dłoń, punktak w drugą i klepiemy aż do nadania pożadanego kształtu/wgłębienia. Kwestia praktyki i indywidualnych preferencji, więc nie bedę się rozpisywał nad głębokościami i rodzajami krępowania - ja podpatrzyłem po prostu z jakiejś sklepowej blaszki i starałem się by było podobnie.
Jeszcze tylko odgięcie "przodu" blaszki w drugą stronę, tak by cala blaszka miała profil boczny rozciągniętego S, szlifowanie krawędzi by nie było ostrych kantów, polerowanie/matowienie i ....gotowe!
Efekty moich kombinacji przedstawiają fotki.
Moje blaszki mają długości od 20 do 35 mm, wykonane z blachy mosiężnej 1,8mm. Spód blaszek podklejony samoprzylepną folią aluminiową.

Mam nadzieję że moj opis nikogo nie zanudził, a być może Komuś sie przyda.
Liczę na komentaże, sugestie, wskazówki.
Pozdrawiam.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama