Kolejny rok za nami. Jak zwykle, z tej okazji próbujemy dokonać podsumowania minionego czasu. Robimy to w sferze prywatnej, zawodowej, także działalności publicznej i społecznej. W tym tekście chcę się pokusić o próbę odpowiedzi na pytanie : jaki ten rok był dla naszego Koła nr.28 PZW Warszawa Ursynów ? Nie robię tego na zlecenie zarządu bądź po innych namowach. To, co zawarłem poniżej, to tylko moje własne przemyślenia.
Jak wszyscy zapewne wiemy, nasza wędkarska społeczność została poddana ciężkiej próbie. Niewiele brakowało, abyśmy musieli szukać „przytuliska” w innych kołach. Niefrasobliwość, brak perspektywicznego myślenia, przerost ambicji itp. u niektórych byłych „kołowych” działaczy spowodowały, że musieliśmy raptem po póltora roku dokonać ponownie wyboru nowego prezesa i zarządu.
Marcowe Walne Zgromadzenie Sprawozdawcze jaskrawo obnażyło wiele nieprawidłowości zafundowanych nam przez byłe władze Koła. Wszyscy ci, którzy byli wtedy obecni, wiedzą o czym myślę, natomiast tych, którzy z różnych przyczyn nie przybyli, odsyłam do tekstu „Chudy i inni” z dn. 24 czerwca br. znajdującego się na stronie sympatyków naszego Koła. Tam zawarłem większość z nich.
Smutne, że poddani totalnej krytyce ówcześni kołowi działacze, zamiast wytłumaczyć się z zaniechań, nieudolności, błędów i lenistwa, a następnie podjąć działania naprawcze, dopatrzyli się jedynie jakiegoś wydumanego spisku przeciwko nim i w efekcie złożyli w czerwcu rezygnacje z pełnienia funkcji. Pal sześć, że odeszli... Na szczęście ! Ale zrobili to w taki sposób i w takim terminie, że zaistniała całkiem realna groźba likwidacji naszego Koła ! Mogli przecież złożyć rezygnację podczas marcowego walnego zgromadzenia i w cywilizowany sposób ustąpić miejsca innym. Ale nie... brnęli jeszcze przez kilka miesięcy ! Mogli też dotrwać do przyszłorocznego wiosennego walnego zgromadzenia i wtedy dopiero złożyć rezygnację po rozliczeniu się ze swojej pracy. Wybrali najgorszy wariant z oczywistą szkodą dla naszej wędkarskiej społeczności. Tak więc w tym kontekście mijający rok był dla naszego Koła fatalny.
Ale było także coś optymistycznego : Otóż szczęśliwie znalazła się grupa odpowiedzialnych Kolegów, którym udało się między czerwcem a październikiem doprowadzić do wyborów i wyłonienia nowego składu zarządu. „Nowowybrańcy” pod wodzą kol. Darka Stefanka ruszyli natychmiast ostro z kopyta. Mimo trudnej sytuacji jaką zastali, przy braku doświadczenia u większości z nich, radzą sobie całkiem dobrze. Uporządkowali w większości sprawy biurowe, dokonali aktualizacji ewidencji członkowskiej, zorganizowali zawody spinningowe, gruntowe, morskie i podlodowe. Szukają zbiornika wodnego, które nasze Koło mogłoby przejąć. Znaleźli też czas, aby skrzyknąć Kolegów na akcję sprzątania brzegu Wisły, przygotować plany pracy i finansowy na rok przyszły, sporządzić dokumenty niezbędne do rocznej oceny pracy koła przez władze okręgowe naszego związku, uaktualnić klasyfikację GPX. Obecnie zabrali się za przygotowanie Walnego Zgromadzenia Sprawozdawczego, które najprawdopodobniej odbędzie się już w styczniu.
Pojawiły się także nowe cenne inicjatywy, jak np. podjęcie pracy z młodzieżą szkolną, odnowienie kontaktów z mass-mediami, nawiązanie współpracy z samorządami lokalnymi, znaleziono kilku sponsorów, powołano Rzecznika Dyscyplinarnego Koła. Jestem przekonany, że będą następne.
Czy wszystko jest cacy ? Niestety nie. Nadal szwankuje strona internetowa, prawdopodobnie ubędzie jeden z punktów sprzedaży znaków a na posiedzeniach zarządu widać brak dyscypliny, co przedłuża znacząco czas ich trwania. Ale wierzę w to, że z tym także sobie poradzą.
Przy okazji sugerowałbym, aby zarząd rozszerzył swój skład w drodze kooptacji, bowiem w takim wąskim gronie trudno będzie efektywnie wypełniać plany i zadania tak dużego Koła. Zbliżające się WZK będzie ku temu znakomitą okazją. Warto jednak sprawdzić w ZOM PZW, czy taka formuła na zebraniu sprawozdawczym jest dopuszczalna. Moim zdaniem tak. Wystarczy tylko podczas zgromadzenia podjąć uchwałę o zwiększeniu liczby członków zarządu z sześciu do np. ośmiu i bez procedury wyborczej dokonać kooptacji. Jeżeli jednak jest to niemożliwe, trzeba zaplanować zgromadzenie jako sprawozdawczo-wyborcze i tą drogą powiększyć skład zarządu. Ale powyższe nie jest konieczne, o ile prezes i zarząd czują się na siłach, aby w obecnym składzie dalej skutecznie wypełniać swoje zadania przez kolejne dwa lata. To byłoby najlepsze i najprostsze rozwiązanie.
Tak... to był trudny rok dla naszego Koła. Nie łatwo jest dokonać oceny funkcjonowania Koła w perspektywie powyżej opisanej sytuacji. Praktycznie niemalże przez pół roku nie było zarządu i prezesa, nie został w pełni zrealizowany uchwalony plan pracy oraz wykonany budżet. Byliśmy obserwatorami wielu sporów i konfliktów. Zapewne będziemy jeszcze musieli mówić i dyskutować o tym wszystkim na kolejnym walnym zgromadzeniu, w wyniku czego, mam nadzieję, padną konkretne wnioski i przyjęte uchwały.
Jednak w myśl przysłowia – Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło – oceniałbym ten rok pozytywnie. Zmieniliśmy nieudolny zarząd i prezesa, mamy nauczkę, że nie można dokonywać wyborów zbyt pochopnie, są realne perspektywy na dalszy rozwój Koła, pojawili się nowi ludzie aktywnie włączający się w prace na rzecz naszej społeczności...
Ale najważniejsze jest to, że w mijającym roku łowiliśmy rybki, spotykaliśmy się nad wodą, rodziły się nowe wędkarskie przyjaźnie i koleżeństwo. Tak więc po tym „ trzęsieniu ziemi” optymistycznie patrzę w przyszłość naszego Koła. Następny rok na pewno będzie lepszy ! Życzę w nim wszystkim taaaaaaaakieeeeeej ryby i połamania posiadanych kijaszków !
Komentarze