Chciałbym podzielić się z Wami moimi wrażeniami, jakie mnie dopadły na zawodach wędkarskich rangi mistrzowskiej, które odbyły się w moim mieście Peterboroughm gdzie obecnie żyje, pracuję i wędkuję. Brytyjska Organizacja Wędkarska ( Angling Association UK) zorganizowała na tutejszej rzece zawody w dyscyplinie spławikowej.
Nie chcę zajmować się tu samymi zawodami, chociaż obserwowanie zawodników podczas zawodów mogło się okazać niezłym zastrzykiem wiedzy dla miłośników spławika. Niestety, jestem zdeklarowanym spinningistą, a moje hasło to „Uwolnić Robaki!”, więc na temat tej dyscypliny nie będę się wypowiadał. Co mnie powaliło, to organizacja imprezy towarzyszącej, której umiejscowienie niedaleko miejsca startu było strzałem w dychę. Brałem udział kilkakrotnie w mistrzostwach polski, co prawda w dyscyplinie spinningowej, ale organizatorzy koncentrowali się raczej na samej imprezie sportowej, pozostawiając kibiców samym sobie, co raczej nie skłaniało osób postronnych do zainteresowania się wędkarstwem, inaczej było w Peterborough.
Jak już wspomniałem, nad brzegiem Nene rozstawili się producenci sprzętu wędkarskiego, przedstawiciele znanych firm wędkarskich, których nazw tu nie przytoczę, bo każdy szanujący się miłośnik wędki na pewno je zna „ I co z tego?” powiedzą nasze Towarzyszki życiowe. Spokojnie drogie panie, dla was też coś tam było np. najnowsza kolekcja okularów przeciwsłonecznych, oferty urlopowe, kosmetyki na lato, co prawda z ciuchów były tylko kolekcje odzieży wędkarskiej, ale zaradna pani mogłaby przerobić w kilku miejscach taki ciuszek i kto wie mogłoby się to okazać hitem sezonu. Nasze pociechy także mogły się zająć dobrą zabawą, od nauki zarzucania czy to muchówką czy wędką spławikową po toczenie się w nadmuchanej piłce w basenie. Nie zabrakło także punktów gastronomicznych, gdzie można się było posilić i ochłodzić bezalkoholowym słuchając muzyki na żywo.
Oferta producentów była skierowana raczej w kierunku wędkarzy preferujących spławik, a więc wędziska od wyczynowych batów po karpiówki i kije do metody odległościowej wszelkiego rodzaju akcesoria i drobiazgi niezbędne każdemu maniakowi wędkowania. Nie zapomniano także o osobach preferujących długie zasiadki, a wiec wszelkiego rodzaju parasole, namioty, łóżka polowe, fotele, krzesełka i tym podobne. Jeżeli nie zdziwiła mnie śladowa oferta dla spinningistów ( tablica 150-60 cm wypełniona stalowymi przyponami i blaszkami przeznaczonymi do połowu szczupaka) to tylko 2 stoiska przeznaczone dla muszkarzy bardzo. Niekwestionowaną gwiazdą na festynie był, czterokrotny mistrz świata w wędkarstwie spławikowym, pięciokrotnie poprowadził drożynę Angielską na najwyższe podium Mistrzostw Świata, uhonorowany tytułem szlacheckim, żywa legenda Bob Nudd.
Co dwie godziny prowadził prelekcje, na które stawiali się i młodzi i starsi głodni wiedzy mistrza, który chętnie dzielił się swoim doświadczeniem także poza oficjalnymi występami. Co najważniejsze swoje pokazy ubarwiał angielskim humorem, który wzbudzał salwy śmiechu, a co za tym idzie przyciągał nie tylko wędkarzy. Świetna organizacja, zaadresowana nie tylko do wędkarzy pozwoliła organizatorom zainteresować całe rodziny sportem wędkarskim, dbaniem o przyrodę nie poprzez nudne prelekcje, ale poprzez wspólną rodzinną zabawę. Moim zdaniem taka forma edukacji trafia o wiele bardziej do ludzi jak wydawanie setek tysięcy na ulotki, które i tak przeczytane czy nie trafią na pewno nie do kosza.
Może się mylę, ale poza kilkoma imprezami raczej nasze imprezy nie przyciągają całych rodzin i osób niewędkujących, a nasza organizacja narodowa - no cóż czy nie czuliście się czasem jak by chodziło tylko o wpisowe?
Komentarze