Witam. Przedstawiam mój naprawdę przeciętnej jakości mobilny warsztat. Nie inwestowałem w niego dużych sum ponieważ nie widzę większego sensu. Głównym wydatkiem jaki ponoszę to materiały, które są w sumie drogie a to z kolei wynik małej konkurencji na rynku.Kręcę głównie zimą, kiedy w wolne wieczory telewizja i komputer wychodzi mi bokiem. Zazwyczaj warsztacik jest zamknięty w szafce w kuchni (za co żona mnie goni) a pod nieobecność domowników wystawiany jest w salonie. Wszystkiego czego potrzebuję to imadło i kilka niezbędnych narzędzi ... reszta to nici wiodące różnych kolorów, body fleshe, fleshe, dubbingi, woski, lakiery, żywice epoxydowe do nabłyszczania główek główki, oczka, pióra sierści itp... i mnóstwo haczyków różnej wielkości i kształtów.
Przede wszystkim experymentuje, dużo podglądam, podpatruję,sięgam po rady u doświadczonych kolegów.Niekiedy mam "wizję" i ślęczę dniami upiększając dany wzór.Czsem wyjdzie mi coś fajnego a czasem tragedia - paprochy jak ich mało. Raczej nie wykonuję suchych muszek, głównie nimfy bo są poprostu łatwiejsze jak dla mnie.Zawsze na moim stole roboczym są tylko materiały których potrzebuję, zbędna reszta zostaje w szafce
Uwielbiam metodę muchową a ryba złowiona na własną przynętę daje mi dużo radości. Pozdrawiam Wszystkich zainteresowanych tematem.
TroutFlyFishing
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze