Reklama

Mocowanie przetwornika echosondy - jakie wybrać?

03/10/2016 21:25

Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że opisany sposób mocowania przetwornika echosondy dotyczy łódki z twardym i w miarę gładkim dnie, nie pontonu, ponadto przedstawiam sposoby mocowania przetwornika nie na stałe, a z możliwością demontażu po łowieniu. Opisane sposoby to te z którymi miałem okazję się zapoznać, i nie oznacza to, że nie istnieje jakiś lepszy o którym po prostu nie mam pojęcia.
Sposobów mocowania przetwornika jest wiele, ale jak to zawsze bywa, każdy z tych sposobów ma swoje wady i zalety.

Pierwszym chyba najbardziej znanym sposobem jest mocowanie za pomocą specjalnego zazwyczaj aluminiowego nazwijmy to sztycy, którą mocuje się takim ala imadełkiem do burty. Na jego końcu montujemy przetwornik od echosondy i takie ustrojstwo wpuszczamy do wody. Minusów tego rozwiązania jest wiele:
- zarysowana burta od mocowania;
- przy większych prędkościach imadełko lubi się poluzować przez co przetwornik się rusza;
- w małej łódce aby wiosłować należy wyjąć przetwornik, gdyż istnieje ryzyko zahaczenia ręką bądź wiosłem o te mocowanie;
- aby schować echosondę trzeba za każdym razem odpinać kabel idący do przetwornika, bo ciężko nieść całość;
- jeśli za nisko opuścimy echosondę i zapomnimy o tym przy dobijaniu do brzegu przetwornik może ulec uszkodzeniu. Drugim sposobem i zarazem najtańszym jest skorzystanie z mocowania, które jest zazwyczaj dołączone do kompletu i służy przymocowaniu przetwornika do silnika elektrycznego. Również ma to swoje wady:
- występują zakłócenia na echosondzie przy większych prędkościach i przy małym zanurzeniu śruby. Widać wtedy jakby śnieg na echosondzie, a są to malutkie bąbelki powietrza, które przemieszczają się przed „twarzą” przetwornika;
- aby zapakować się z powrotem do samochodu trzeba rozłączyć przetwornik od echosondy bo przenoszenie wszystkiego razem jest jeszcze mniej wygodne niż w poprzednim sposobie;
- istnieje ryzyko uszkodzenia o dno, choć niewielkie, bo przetwornik znajduje się pomiędzy płetwą, a śmigłem. Ostatnim sposobem z jakim się zapoznałem to mocowanie za pomocą specjalnej przyssawki. Z początku wydawał mi się ten sposób najmniej „bezpieczny”. Jednakże przyssawka jest tak silna, że po założeniu na mokrą i gładką powierzchnię nie byłem w stanie jej oderwać. UWAGA!!! - nie polecam podważania jej niczym, bo można wypaczyć przyssawkę, aby zdemontować wystarczy ją przesunąć do boku, aby sama się rozszczelniła. Plusów tego rozwiązania jest kilka:
- Przyssawka zamocowana na rufie trzyma się stabilnie nawet przy większych prędkościach;
- Praktycznie nie ma możliwości zahaczenia przetwornikiem o dno (chyba że przybijamy rufą do brzegu);
- Odczyt z echosondy nie jest zakłócony przez silnik (chyba, że mocno skręcamy śrubą w kierunki przetwornika i mamy małą łódkę);
- Transport jest bardzo prosty, po odłączeniu przetwornika całość ze spokojem zmieścimy w torbie od echa;
- Nie zarysujemy sobie łódki od przyssawki.Nie jest to bynajmniej tańsze rozwiązanie niż mocowanie za pomocą opcji pierwszej, mało tego dobra przyssawka potrafi być nawet droższa. Co do wytrzymałości uważam iż dobrze traktowana guma tej jakości spokojnie posłuży ładnych kilka lat. Moim zdaniem jest to najprostszy, najmniejszy i najmniej inwazyjny sposób montażu przetwornika przy łódce, choć jak zaznaczyłem nie sprawdzi się przy każdej łodzi. Dno a właściwie rufa łódki musi być gładka i śliska, aby przyssawka mogła się dobrze zaczepić, w innym wypadku odradzam ten sposób montażu.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama