Reklama

Mój pierwszy Boleń :))

08/05/2011 12:37
Niedzielny poranek. Parę minut po 5 rano tak mi się nie chciało wstać że szok, jeszcze do tego wszystkiego nie za ciekawy widok na niebie na pewno będzie padał deszcz myślę sobie dobra co mi tam jedyny dzień kiedy mogę jechać gdzieś nad jezioro i zapolować na jakąś metrówkę :D Spakowałem sprzęt do samochodu i w drogę.
Cel Grabina a dokładnie 2 jezioro 15 minut i jestem. Wodery na nogi kamizelka wędka pod pachę i nad wodę jeszcze mała pogawędka z wędkarzem po drodze i na łowy :D Zaliczyłem chyba z 50 rzutów zmiany przynęt: blachy, kopyta, obrotówki, twistery nawet puknięcia no dosłownie nic. Miejsce za miejscem trzcinowiska wszystko jakie tylko były na łowisku do których można było dojść.
No co trzeba jechać do domu bo co tu robić jeszcze jakby tego było mało zaczęła padać strasznie nieprzyjemna mżawka. Sprzęt do samochodu i do domu.
W drodze powrotnej pomyślałem sobie ze zajadę jeszcze do portu na Radziwiu, zobaczę co tam ciekawego słychać bo dawno tam nie byłem. W porcie pustka, tylko słychać jak się barki obijają o siebie żadnego wędkarza jak i brań no o rybach to już nawet nie wspomnę. Oblazłem cały jeden brzeg portu i nic.
Zawsze jak tam jestem przechodzę nad Wisłę, chodź tam też nigdy nic nie złapałem ale spoko jak już tutaj jestem to myślę sobie tak jak zawsze rundkę nad Wisłą i do domu. Trasa jak zawsze koło przepompowni wody i już widzę naszą piękną płocką Wisłę. O nawet pogłębiarka stoi, znaczy coś się dzieje tylko szkoda że ryby nie biorą. :)
Kilka rzutów i zmiana miejsca, znowu kilka rzutów na plecionce cały czas ta sama blacha Alga 2 no i znowu i nic i nic aż nagle przy samym brzegu jak gruchnęło w blachę myślę sobie jak nic rekin jakiś hehe wędka się wygięła w chińskie Y pleciona ucieka z kołowrotka jak wściekła ale spoko pełna kontrola trochę hamulca zablokować bo za luźno jest i zaczynam holowanie.
Pierwsza myśl nareszcie metrówka ale zaraz wyłaniający się ogon z wody powiedział że to jednak nie szczupak myślę sobie co to jest na tej kotwicy. Po 20 minutach przysłowiowego ja go do brzegu a on powrót do głębin wyłania się z wody 65 centymetrowy Boleń ważący jak się później okazało prawie 2 kg. Piękna ryba którą złapałem pierwszy raz w życiu.
Może nie jest to jakiś tam rekordowy okaz ale dla mnie wspaniałe zakończenie po całym dniu niepowodzenia nad wodą.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama