8 maja poszedłem na ryby wieczorem, aby coś złapać. O godzinie 19.00 miałem branie i po chwili na brzegu znalazł sie 1,5-kilogramowy karaś. Zaraz potem miałem następne branie, ale to już była większa sztuka. Holowałem rybę około 5 minut, kiedy ryba się poddała i ujrzałem dużego karpia. Nie miałem podbieraka, więc musiałem zaryzykować i złapałem za żyłkę. Odetchnąłem z ulgą kiedy karp był na brzegu. Na łowisku go zmierzyłem - miał 45 cm i ważył 2,5 kg. Uważam, że to nieźle jak na początek mojego sezonu. Myślę, że uda mi się złowić jeszcze większą sztukę. Życzę każdemu takiej ryby.
Komentarze