Reklama

Mój rekord życiowy

08/04/2009 23:09
A było to tak około godziny 17.00 na jedną wędeczkę łowiłem leszcze, a na drugą zasadziłem się na sumy i tak sobie siedziałem i tak po godzinie wpadł mi jeden kląpik i na tym do godziny 23.00 się skończyło.

Już miałem zwijać sprzęt, bo nie było sensu zasiadać się do rana, aż tu nagle dźwięk dzwonka na wędzisku na suma, kij gnie się i zaczyna wracać, więc zacięcie i szpula trejkocze. Po paru chwilach stop, więc zaczynam skręcać, a tu stop drgnąć nie chce. Po chwili tak jakby się wypiął, parę ruchów korbką kołowrotka na luzie i jest. Ruszył trochę do przodu, trochę do tyłu, był ze 20 metrów ode mnie.

Walka trwała z 10 minut i był na brzegu. Złowiony był na trzy sztuki rosówek i kawałek drobiowej wątróbki. Po tym sumiku przesiedziałem do rana, choć więcej nie złapałem już nic. Pozdrawiam
PS. ciekawe co ten rok pokaze
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama