Sandacz- to nieodgadniona ryba bynajmniej ja tak sądze- raz bierze az huczy a innym razem nie dogodzis zchocbys sie nie wiem jak starał. Sam tego własnie doświadczam właśnie teraz. Ostatniego sandałka złapałem 26 listopada na kanale ... i od tamtej pory nawet stukniecia ,pukniecia -m i czego to nie prubowałem. Metody prowadzenia tez rózne stosowałem i nic.
Ziomal stwierdził, ze chyba sie woda zamuliła w kanale i ryba zeszła na rzeke być może. Od września niezłe sandacze brały i nawet 20 listopada idało mi się życiową rybkę wysupłać z wody - sandał miał 98cm i 8,22kg wagi - to mój życiowy jak dotąd ( bom nie jest starym wędkarzem, a młodym : ) Łowiłem te sandałki na rippery i z opadu i szuranego, a zaobserwowałem, ze na twistera nawet nie było pukniecia - żadnego zainteresowania.
Teraz od 2 tygodni nawet stuknięcia i dobre pytanie dlaczego, co się stało? Jestem często nad wodą, bo to już prawie koniec sezonu zaraz i pooddychać świeżym powietrzem można, ale żeby aż tak nic się nie działo? NJawet szczupak odprowadził mi parę razy gumkę do brzegu i nie zaatakował, choć w pudełku wszystko było próbowane. Cieżko zrozumiec te rybki - dosłownie zachowują się jak kobiety- ani ich zrozumiec, ani rozgryźć o co im chodzi. Ale nie ma co sie martwić na zapas - przyjdzie nmowy sezon i nowe połowy i oby były takie jak w ty roku.
Mojego jak dotąd rekordowego sandacza złapałem na kanale - pozostawię tajemnica miejsce jaki to kanał i gdzie z wiadomych wzgledów - miał on 98 cm i 8,22 kg wagi , na spining MISTRAL 5-25g, 270cm, na plecianke do 10kg. Na plecionce był przepon stalowy (na wypadak przyłowu szczupaka)o dł 35cm , a na koncu wisiał seledynowy ripperek 5cm.
Sandacz wziął po południu ok godziny 15.30, jakies 20 metrów od brzegu i jak na porę jesienną to walczył ze mna ok. 20 minut zanim sie poddał - chociaz sam zdziwiony byłem bo o tej porze według wszelakich poradników i czasopism wedkarskich jesienny sandacz nie jest wojownikiem tylko idzie jak kłoda szybko do brzegu. Poczatkowo myślałem, że to spory szczupak mi się uwiesił na haku ale po jakiś 10 metrach holu zobaczyłem jego pióropusz- płetwe. Podebranie nastapiło ręką z wody z braku podbieraka akuraty w tym dniu. A co najlepsze to to, że tego dnia wyjąłem jeszcze 2 sandacze i 1 szczupaka z tego samego miejsca, choć pojechałem nad wodę nie po to żeby powędkować, ale żeby tylko sprawdzić stan wodyw kanale czy nie opadła, a że wożę zawsze wędkę w bagażniku auta, to sobie także postanowiłem porzucać spiningiem i oto efekty.
Komentarze