Reklama

Mój sylwestrowo - noworoczny spędzony czas

02/01/2011 18:04
Godz. 20.00 – rozpoczynamy domowego Sylwestra. Ponieważ moi trzej synowie wędkują, wiele miejsca poświęcamy tematyce wędkarskiej. Największy rodzinny sukces to zwycięstwo syna Mateusza w eliminacjach do GPx Polski , w „Pucharze Bugu”. Rodzinne życzenia „taaakiej ryby” dotyczą praktycznie każdego członka mojej rodziny.

Godz. 23.30 – wyjście na powitanie Nowego Roku pod miejskim ratuszem. Jak zawsze wspaniały pokaz fajerwerków.
Godz. 10.00 – spacer po plaży w Mielnie. Wietrznie i bardzo zimno. Niewiele osób spaceruje brzegiem morza. Liczniejsze grupy spotykamy na mieleńskiej promenadzie.
Godz. 12.00 – powrót do Koszalina przez Łazy. Na moście oglądamy wezbrane wody jamneńskiego kanału, gdzie schowały się przed morska krą stada ptaków. Zawsze podziwiam z tego miejsca wspaniały widok na Górę Chełmską.
Godz. 14.15 – po obiedzie biorę swój wędkarski tobogan i wyruszam na Jamno. Wieje niemiłosiernie. Rozgrzewam się wiercąc świdrem kilka otworów w lodzie. Zanęcam. Przez pół godziny nie mam żadnych brań.Na lodzie jest kilku wędkarzy. Wszyscy maszerują za okoniem w kierunku „czarnego lasu”. Robię zdjęcia. Po godzinie wracam do domu. Idąc w kierunku przystani WOPR w Łabuszu napotykam na lodzie „księżycowy pojazd” na kółkach. Jednak warto było przyjechać.
Godz. 17.00 – będąc już w domu otrzymuję telefoniczny meldunek od rodziny Jankowskich z koła”Przylesie”.Cytuję dosłownie „ panie prezesie, rodzina J. melduje zaliczenie sezonu trociowego. Mariolka złowiła na Radwi kelta troci o długości 70 cm i wadze 2.75 kg.
Składam gratulacje, nie ukrywając wędkarskiej zazdrości.

Pozdrawiam Jurek Makara
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama