Pewnej nudnej niedzieli myślę sobie trzeba by było pójść na ryby. W domu wpisałem do rejestru połowów numer łowska biorę sprzęt i do dzieła. Gdy zaszedłem nad rzeczkę widzę trochę pod wyszony stan i to nawet lepiej rozkładam mojego kijaszka carbomaxx 240 10 cw i zakładam obrotówkę wirtek czarną w żółte kropki i zaczynam łowienie.
Kilka rzutów w dołku nic myślę se ide dalej przeszedłem na rurze która jest nad rzeczką i wydze że kiełbiki przed czymś uciekają wiec rzut w zakole i zaczynam zwija i czuje uderzenie i siedzi potoczek lekko ponad wymiar dwie fotki i zwracam rybę rzece i idę dalej widzę budowę hydrostatyczną do regulacji dna więc idę tam porzucać . Pierwszy rzut i pódło 2 rzut i siedzi coś zaczynam pompować i nic skurczybyk w prądzie siedzi i nie idzie go wycholować po 2 minutach prób wreszcie doczekałem się do brzegu go i od chaczam trzymam w rece ale duzy i szeroki srebrny skubany ponad 50 cm ma i to napewno chwila nieuwagi a ten mi chlup z rąk do wody wyleciał i se myślę a wracaj i myśle co to mogło być może tęczak nieee raczej troć i się tak zastanowiam następnego idę do koła i mówię że złapałem troć a oni no bardzo możliwe bo ta rzeczka było kiedyś zarybiana trociom ale w dolnośląskim troć trochę nie możliwe.
Komentarze