Dzisiaj około godziny 10 postanowiłem wyskoczyć na rybki.Szybkie pakowanie i w drogę.Po około 15 minutach jestem już na łowisku.Pierwszy rzut i melduję się około 20 cm okonek. Po kilku rzutach miałem więcej ryb,wszystkie nie przekraczały tych moich "upragnionych 30 cm" Poszedłem w inne miejsce.Przy liliach wodnych poczułem silne uderzenie.Nie byłem pewny że to ryba. Lecz za chwilę szczytówka zaczęła się giąć. Mówię do kolegi: -Szczupak potem następna wypowiedź -Okoń ... -Kurde nie wiem
I wtedy z wody wyłoniła się piękna płetwa.Przypominała okoniową.Ryba była koloru szarego połączonego z kolorem złotym.Lecz ryba odpięła się.I do teraz nie wiem co to mogło być,a szkoda bo sztuka była godna podziwu:( Lecz głowa do góry i szedłem dalej:) Na koniec wyprawy trafiłem pięknego okonia,który mierzył 33 cm:) Mimo straty pięknej rybki jestem zadowolony bo co bardziej cieszy człowieka-wędkarza niż dzień na rybach:) Pozdrawiam
Komentarze