Reklama

Moja letnia wyprawa na Mazury

28/08/2011 21:56
Decydując się na wyjazd na wakacje na Mazury w tym roku żadne z nas nie przypuszczało, że nie będą one takie zwyczajne jak zawsze. Mąż - zagorzały wędkarz po praktyce zdobytej na jeziorze Buwełno dwa lata temu pełen optymizmu pakował wędki do samochodu (z uwagi na liczne graty naszego 9-miesięcznego synka mógł zabrać "jedynie" 6 zamiast 13-stu jak to zwykł robić, ale co tam do odważnych świat należy :). Za zeszłoroczne lekko zmarnowane wakacje - po przyjeździe na Mazury w ciąży nasze małe stworzenie stwierdziło, że należy kopać mnie po nerce, co zaskutkowało moim pobytem w szpitalu w Giżycku, no i jeżdżenie męża zamiast połowów, obiecałam, że w tym roku ja zajmę się Młodym, a Piotr będzie wędkował. No i próbowałam dotrzymać słowa, jednak nasz mały prywatny potwór jak zobaczył wędkę, to oczywiście też chciał tak jak tata. Dużo się nie namyślając zrobiłam Mu wędkę z trzciny, ale w ramach protestu zdryzł ją i dalej do taty. Piotr widząc co się dzieje spasował, wziął potwora na kolana i dzielnie znosząc kołysanie wędką wspólnie z synem łowił. Pod koniec dnia moji dwaj mężczyźni brudni, zmęczeni nawzajem swoją obecnością przy wędce poszli spać :).
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama