Rano wcześnie pobudka -kawa spinning w rękę , torba na ramię i skoro świt wypad nad wodę ,a i oczywiście mój nieodzowny przyjaciel moja suczka :) . Wybrałem się na żwirownie ( następnym razem stawie zdjęcia ) , nastawiłem się na sandacza a więc jaskrawe kopyta , obszedłem wszystkie 3 stawiki a że pogoda strasznie piękna ( tylko ten wiatr trochę za silny ) , to przyjemnie się chodziło . Efekt 4 godz. Spacerowanie - jedno uderzenie sandacza ( ogonek kopytka na haczyku ) ,a i małża na wirówkę podeszła :) , Pogoda piękna jak nie na listopad , niebo bez chmurek w pełni słońca , ludzi się trochę nazjeżdżało ale większość siedziała na żywczyka – niestety nikt nie miał żadnego brania , ale milo było spędzić trochę czasu w tak pięknej aurze :) . No jedynie moja suczka nieszczęśliwa bo po wyprawie musiała wskoczyć do wanny bo cała była obłocona , ale za to teraz śpi zadowolona ze spaceru .
Komentarze