Witam wszystkich, mam na imię Jakub i mam 14lat.Chciałbym wam opisać co się wydarzyło tegorocznej jesieni. Siedząc sam w domu ogarnęła mnie nuda i marazm. Z braku zajęcia zacząłem szukać po szafach czegoś ciekawego. Zajrzałem do starej szafy w piwnicy i zobaczyłem starą około dwumetrową wędkę i kręciołek z żyłką mojego taty, obok leżało pudełeczko ze spławikami i plastikową rybką z haczykami(wobler).Uznałem że wędkarstwo może być ciekawe. I tak zaczęła się moja przygoda. O łowieniu wiedziałem wtedy tyle że do tego jest wędka haczyk i nabity robaczek , a więc byłem zielony w tym temacie. Chciałem się dowiedzieć czegoś ,więc postanowiłem zaczerpnąć informacji w Internecie. Pierwszą stroną na którą natrafiłem był to portal wędkuje.pl. Dowiedziałem się sporo rzeczy o wędkarstwie np. co to jest ten kręciołek ,albo plastikowa rybka i jak jej używać .Zobaczyłem też wielkie ryby złowione przez użytkowników. Po tym wszystkim byłem bardzo podniecony na ryby, mało powiedziane, cieszyłem się wręcz jak dziecko którym jestem. Postanowiłem , że pierwsze co jutro zrobie to pojadę na ryby i jedyne miejsce na które mogłem jechać to staw babci ,ponieważ nie miałem karty wędkarskiej . O stawie dowiedziałem się od taty ,że było tam dużo karpi ,ale wyjadły je wydry potem wujek pare lat temu próbował zarybić ,ale potem ryby nie widział i nikt tam potem już nie łowił .Tak ,więc świat flory i fauny w tym stawie rządził się własnymi prawami. Mimo tych zniechęcających wiadomości mój zapał i upór nie pozwoliły mi zrezygnować. Dryń.. Dryń.. tak mnie obudził zegarek w sobote punkt 6:00 ,spakowałem wędke w plecak ,zjadłem śniadanie ubrałem się ciepło po czym wsiadłem na rower i wyruszyłem .Nad zarośniętym stawem byłem punkt 7:00 pogoda –pochmurno ,wietrznie. Rozłożyłem wędke, przywiązałem na pare supełków woblerka i zarzuciłem na 0m ,ponieważ nie odbezpieczyłem szpuli ,ale to szczegół .Potem już normalnie rzucałem na pół stawu. Przynęte prowadziłem z początku szybko podciągając do brzegu ,ale potem przypomniałem sobie artykuły żeby różnie prowadzić przynęte niejednostajnie, więc zastosowałem się do tego i zaczęłem kombinować .I tak kręciłem kołowrotkiem i wędką 2godziny zimno dało się we znaki .Poza roślinnością nic nie złowiłem. Już zaczynałem wątpić ,że złowię wtedy swoją pierwszą rybę ,a tu nagle tuż przy brzegu ,bo 2metry przy trzcinie coś bardzo przytrzymało moją przynęte, myślałem że znowu jakiś zaczep ,więc z całych sił pociągnąłem ,ale tu coś się ruszyło poczułem to na wędce.Serce zaczęło mi szybciej bić, nie wiedziałem co się dzieję. Nagle zaczęło szarpać moją wędką w lewo prawo ,przypomniałem sobie żeby popuścić żyłkę ,ale tu nie było pokrętła u dołu kołowrotka. Przestraszyłem się że ten „100kilowy sum” urwię się ,bo taki duży mi się wydawał. Nacisnęłem jakiś przycisk na kołowrotku i ryba zaczęła wybierać żyłkę ,a potem ja zaczęłem kręcić. Walka początkującego trwała może z 3minuty.Zobaczyłem zielono-biały obłok na wodzie przy brzegu.Wyciągnełem ręke i mam to Szczupak pospolity! Wije się jak wąż w trzęsącej się ręce. Jest prześliczny nie mogę oderwać od niego wzroku.Wypuszczam go i w głębi serca myśle że jeszcze kiedyś się z nim zmierze i będzie wtedy większy jak i moje doświadczenie.Stara bambusowa wędka wytrzymała jak i stara przetarta żyłka.Dlatego zbieram już na nową wędke spinningową.Od tamtej magicznej chwili wędkarstwo to moja pasja.Każdą nadarzającom się chwile wykorzystuje ,aby „zamoczyć kija” chociaż teraz mi trochę smutno ,ponieważ zbliża się zima i teraz tylko czekać do wiosny.Moja historia może nie dla was ,ale dla mnie jest niesamowita. Pozdrawiam wszystkich wędkarzy
Komentarze