Tekst ten kieruję do wszystkich osób uczulonych na słowo ‘mięsiarz’ oraz do każdego, kto nie potrafi zrozumieć, że im częściej temat CATCH AND RELEASE ,czy NO KILL jest poruszany – tym lepiej... Jest to także forma wsparcia dla artykułu Pana Cezarego Syrkiewicza ( jee70).
Nie oburzajcie się – zaraz postaram się naświetlić Wam tę sprawę i krok po kroku wytłumaczyć jak ważne jest także dla Was to czego do końca wielu nie potrafi zrozumieć.
Jak można zauważyć , w tym tygodniu do grona naszych portalowych użytkowników dołączyło bardzo dużo nowych kolegów po kiju. Wielu kolejnych w najbliższym czasie także dołączy - to wszystko za sprawą patronatu i obecności portalu wedkuje.pl na Targach ‘Na Ryby’. W związku z tym u progu naszej wędkarskiej społeczności stanęło wielu doświadczonych wędkarzy jak i tych świeżutkich, którzy często przez jakieś stereotypy, czy błędne wzorce postępują wbrew etyce wędkarskiej. Ok, odpowiecie mi, że co ma etyka do zabierania ryb w celu konsumpcyjnym - jeśli zabiera się ryby zgodnie z regulaminem? Otóż ma i to wiele!
Ilu z nas wędkarzy ( przeważnie za młodu) wrzucało praktycznie każdą złowioną rybę do przysłowiowego wora - żeby udowodnić np. rodzinie, czy znajomym jakimi skutecznymi łowcami jesteśmy? Ok, kiedyś w dobie aparatów analogowych - w ilości co najwyżej jednej sztuki na rodzinę ,takie postępowanie było niejednokrotnie jedynym sposobem na podbudowanie swojego wędkarskiego EGO .Spora ilość wędkarzy tak postępowała i niestety nadal tak postępuje - chociaż z tego co wiemy aparaty cyfrowe są już ogólno dostępne - choćby w naszych telefonach komórkowych. Cały czas wędkarze przynoszą do domu kilogramy nadwyżek ryb, które tak naprawdę mogłyby pozostać w łowisku.
Dzieje się to za sprawą przyzwyczajenia oraz braku świadomości o szkodliwości takiego nieumiarkowanego nadużywania ichtiologicznych zasobów naszych wód. Powodów zabierania każdej złowionej ryby jest wiele. Innymi słowy - każdy z nas ma swój powód lub przyczynę... Oczywiście nie mówimy tu o łamaniu regulaminu wskutek zabierania ryb niewymiarowych lub w okresie ochronnym – to jest zupełnie inna bajka...
Jednak jest duże prawdopodobieństwo, że młodsi oraz mniej przetrawieni zewem pozyskiwania mięsa wędkarze oprzytomnieją. Tacy ludzie często po prostu nie wiedzą, że robią coś złego – czego przykładem są dumnie prezentowane przez młodych użytkowników zdjęcia z krwawym pokotem, a to już jest moim zdaniem czyste pogwałcenie etyki wędkarskiej i jakiejkolwiek estetyki. Biorąc pod uwagę, że często nie wiedzą oni co czynią – jest szansa na zmianę ich wzorców oraz postępowania. Nie mówię tu o skrajności, w której będą wypuszczać każdą złowioną rybę ,ale nie oszukujmy się - jedna wypuszczona ryba np. tygodniowo nas nie zbawi, a daje nam w całym roku mniejsze spustoszenie w rybostanie o ok. 50 sztuk na tylko jednego wędkarza! Pomnóżmy to razy ilość wędkarzy na danym akwenie i niech zaledwie połowa z nich postąpi w myśl tej zasady... Nie byłoby później problemów ze złowieniem czegokolwiek - nawet tej jednej, czy dwóch rybek na kolację.
Niestety w większości przypadków naród polski jest narodem chytrym i wielu wędkarzy sądzi, że "jak ja ryby nie wezmę, to zaraz ktoś inny ją złowi, a przecież szkoda aby drugi człowiek bardziej zyskał niż ja...". Rozumiem, że są i tacy, którzy rzeczywiście łowią ryby żeby zaspokoić swój głód, ale drodzy koledzy czasy komuny już dawno się skończyły i nie musimy zapełniać zamrażarek połowie osiedla...
Dlatego takie wałkowanie w kółko tematu ma sens i nie chodzi tu o samą ‘ frajdę’ z podnoszenia ciśnienia osobom, które zabierają czasem złowione ryby. Zawsze jest szansa, że może ktoś nowy lub po prostu skłonny się zmienić - przeczyta ten, czy inny artykuł i akurat coś w tekście go poruszy, coś do niego dotrze. Być może to będzie pierwsza przeczytana przez taką osobę publikacja poruszająca tę naprawdę ważną sprawę? W rękach młodego pokolenia leży los naszych wód oraz wspaniałego hobby jakim jest wędkarstwo. Pozwólmy im zrozumieć czemu zabieranie ryb z łowiska z głową jest takie ważne zarówno dla nas jak i dla nich. Nie stójmy z założonymi rękami, bo już niedługo możemy obudzić się z ręka, ale w nocniku. Wałkujmy ten temat, promujmy zasadę złów i wypuść , krzewmy ją w świadomości nowych adeptów sztuki wędkarskiej. Pokażmy, że jest to sport godny cywilizowanego człowieka, a nie tylko walenie ryb po łbach!!!
Nie oszukujmy się kochani - kulejący stan rybostanu naszych akwenów jest problemem ,który dotyka nas wszystkich. Możemy zwalać winę na PZW, na rybaków na kormorany, czy wydry... Niestety ten problem zakorzeniony jest najgłębiej w Nas samych, bo jak wiadomo żeby zacząć cokolwiek zmieniać trzeba zacząć od samych siebie...
Komentarze