Wszystko zaczęło się trzydzieści lat temu, pierwszy wyjazd na ryby z ojcem, pierwsza moja własna wędka, pierwsza ryba i tak zostałem wędkarzem. Jak to zwykle na samym początku bywa interesowało mnie wszystko, zarówno spławik jak i spinning, dopiero po wielu latach wykrystalizowało się postanowienie – SPŁAWIK. Wszystkie sposoby łowienia białej ryby metodami spławikowymi na jeziorach, stawach, zbiornikach zaporowych a zwłaszcza na rzekach są dla mnie esencją wędkarstwa. Ktoś powie – spławik, siedzi w jednym miejscu i męczy małe płoteczki lub krąpiki – ale to nie takie proste. Gdyby tak było to mieli byśmy samych mistrzów spławika, a jak wiadomo podczas zawodów wyłaniany jest jeden zwycięzca. Oczywiście, podczas zawodów spławikowych jest wielu dobrych wędkarzy którzy z różnych przyczyn nie byli danego dnia wysoko, popełnili błędy które się zemściły, są i przypadkowi zwycięscy którzy złowili dużego karpia lub lina co zapewniło im zwycięstwo ale dobry spławikowiec to ten co podczas całego sezonu potrafi być wysoko mimo popełnionych błędów, którego popełnione błędy nie zniechęcają do dalszej rywalizacji. Błędy popełniane podczas zawodów są następnie dokładnie i wnikliwie analizowane i przynoszą owoce podczas następnych zmagań sportowych. Zanim zacznę wędkować, zarówno podczas zwykłego wędkowania jak i podczas zawodów, muszę wykonać wiele czynności które pozwolą mi na dokładne wędkowanie i ewentualny sukces. Gruntowanie zestawu, sondowanie dna, odpowiednie ustawienie siedziska wędkarskiego, przygotowanie zanęty, zestawów wędkarskich to tylko niektóre z wielu czynności które muszę wykonać by móc komfortowo wędkować. Wszystkie te czynności zajmują bardzo dużo czasu, czasu podczas którego spinningista już dawno wędkuje, a może nawet ma już na koncie kilka ryb, nam spławikowcą to nie przeszkadza, robimy swoje by efekt końcowy był jak najlepszy. Ileż to razy podczas wędkarskich wypraw z kumplami spinningistami, gdzie ja wędkowałem na spławik a oni spacerowali brzegami zbiorników wodnych biczując wodę spinningami, miałem satysfakcję gdy podczas wyjmowania siatki z wody widziałem w oczach owych spinningistów iskierkę zazdrości na widok złoto – brunatnych leszczy, kapitalnych jazi, kleni nie wspominając o wszędobylskiej płoci i krąpiu. Spławik zawsze zaskakuje, a to tym że na haczyk zapnie się okoń którego nie powstydził bym się spinningując, tym że na założonego na haczyk czerwonego robaka połakomi się węgorz lub szczupak, tym że są dni kiedy kilkugodzinne pływanie „ lizakiem „ na rzece skutkuje zerowym kontem brań lub kiedy indziej brań jest tyle że każde przepuszczenie zestawu przez łowisko kończy się braniem pięknej ryby. Całe to moje sportowe wędkarstwo nie było by tak efektowne i efektywne gdyby nie sprzęt wędkarski. Od trzy metrowej bambusówki do trzynasto metrowej węglówki, lata kompletowania sprzętu i wydawania kasy. Kasa to ciemna strona wędkarstwa, co ile kosztuje wie każdy z nas. Nawet dziś w dobie ogólnoświatowego kryzysu, towary dowożone do sklepów wędkarskich są droższe niż w roku ubiegłym. Pomijając jednak aspekt cenowy, uważam że niektóre nowinki w wędkarstwie spławikowym okazały się bardzo trafione. Przykładowo, kubki zanętowe które zrobiły ogromną furorę i dziś nie ma wędkarzy łowiących w zawodach bez topu uzbrojonego w kubek. Kubek rewelacyjnie sprawdza się na płytkich łowiskach, gdzie podstawą sukcesu jest ciche podanie zanęty oraz systematyczne donęcanie które nie płoszy ryb. Amortyzatory gumowe, puste w środku a przeznaczone do połowu dużych ryb, spławiki Cralusso dające się kapitalnie prowadzić w rzecznym nurcie lub ustawione „na stopa” dokładnie pokazują branie rzecznych olbrzymów. Wszystko to może poprawić nasze wyniki podczas zawodów sportowych ale jest i druga strona wędkarstwa spławikowego o którym staram się nie zapominać – spławik rekreacyjny. Bardzo często podczas wędkowania treningowego lub rodzinnego odstawiam wędkę w podpórki i delektuję się spokojem panującym nad wodami, obserwuję otaczającą przyrodę i wtedy to wszystko ma sens, kto wie czy nie jest ważniejsze niż ta cała reszta. Na zakończenie jeszcze jedna ważna rzecz, podczas zawodów spławikowych jak i mojego wędkowania rekreacyjnego, złowione ryby trafiają do obszernej siatki a po zakończonym wędkowaniu są zwracane naturze, co jest dobrym zalążkiem do będącej obecnie na topie zasady „złów i wypuść”.
Komentarze