Reklama

Moje (dziedziczne) wędkowanie

08/06/2012 17:22

Wędkowanie w mojej rodzinie jest dziedziczne. Wędkował dziadek, wędkuje ojciec, wędkarzami byli wujowie ojca, wędkarzem jest mój wuj. Wędkarzem jest mój brat, więc jak widać ta nieuleczalna choroba nie mogła ominąć i mnie.
Nie ubolewam z tego powodu. Przeciwnie, wędkarstwo jest częścią mojego „bycia” tak istotną i potrzebną jak oddychanie, pożywienie lub praca. Oczywiście są rzeczy ważne, pierwszoplanowe i te, którymi tysiącem życie zaskakuje nas co dzień.

Wędkowanie to czas między nimi, czas na odreagowanie, wyciszenie, odzyskanie równowagi, nabranie siły i energii. To również czas na obcowanie z naturą, gdzieniegdzie jeszcze dziką, nieuregulowaną, niewybetonowaną, bez asfaltu i spalin. Wędkarstwo to czas przeżywania emocji w „podchodzeniu” ryby. Czas radości kiedy się skusi na naszą blaszkę lub „wypichconą” przynętę. To także momenty porażki, rozczarowania i żalu po przegranej z nią walce.
Wędkarstwo to również nauka pokory i szacunku dla przeciwnika, który swą przebiegłością lub siłą potrafi nas pozostawić zwyciężonymi na placu boju.
Wędkarstwo dla mnie to również radość z widoku znikającej w głębinie płetwy, kiedy po holu odhaczona delikatnie ryba, powraca do „domu”.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama