W dniach 5-6.X wybrałem się wraz z kumplem nad Odrę do miejscowości Rogi ( Kedzierzyn Koźle ). Krzysiek ( mój kumpel ) odwiedzał to łowisko wcześniej a ja znałem je jedynie z zawodów w których uczestniczył mój syn. Nastawialiśmy się na leszcze. Krzyś kupił jakąś zanętę w sklepie, ja miałem tę która kilka tygodni wcześniej przyszła od Oliwii z Dragona do testów. Po przyjeździe szybkie znalezienie odpowiedniego stanowiska i rozłożenie całego dobytku. Oczywiście zaczynamy od przygotowania zanęty. Postanowiłem nie urozmaicać zbytnio zanęty na leszcza Maxima Leszcz Piernik tylko dosypałem trochę kleju aby była bardziej spoista i lepiej nadawała się na rzekę. Po wstępnym nawilżeniu starczyło czasu na rozłożenie wędek i rozbicie namiotu. Wszystko już gotowe, sprzęt przygotowany więc spoglądam do wiaderka z zanętą, jeszcze lekko ją dowilżam i dosypuje trochę mięska. Gotowe – zaczynamy.
Do wieczora spokój. Kilka przerzuceń zestawów ale nic się nie dzieje, spokój. Koło 11 w nocy pierwsze dzwoneczki zaczynają dzwonić, zacięcie i po chwili jest mój pierwszy odrzański leszcz . Chwile później dzwonią drugie dzwoneczki ale niestety tym razem zacięcie było puste … Ponowne mieszczenie zestawów w łowisku i oczekiwanie na kolejnych smakoszy piernikowych zapachów. Troszkę trzeba było poczekać ale po godzinie 2:00 melduje się drugi leszczyk. Do rana nie pojawili się kolejni smakosze ale z nocnych wyników i tak byłem zadowolony, zwłaszcza że na zestawach Krzyska nie było aż tak ciekawie … Moje leszczyki miały po trzydzieści centymetrów i wróciły do Odry – w przyszłym roku na pewno odwiedzę to łowisko ponownie – może znowu się spotkamy ? Ja chciałbym a one ? Mam nadzieję, że będą.
Komentarze