W miejscu w którym pracuje ,w przerwach na kawę i posiłek jednym z głównych tematów obok roboty, obejrzanych filmów, napraw przy swoich samochodach czy o wczorajszych meczach jest temat wędkarstwa......" ..a łaziłem wczoraj założyłem biało-czarne kopyto 7 cm i nic ..." ...a ja przerzuciłem się na lżejszy zestaw gruntowy, 0,16 z przyponem 0,14...." matko Boska o czym oni mówią ?, popijam kawę i próbuje rozszyfrować temat .
Za młodego chłopca byłem kilka razy na rybach ale terminologia i pojęcia których używali u mnie w pracy była mi zupełnie obca i nieznana. Próbując być w "temacie" z każdym dniem dowiadywałem się co raz więcej , czytałem przeglądałem strony w sieci oglądałem programy w tv. W końcu poczułem nieodpartą potrzebę spróbowania połowu z wędką w ręku nad brzegiem rzeki Nie wiedziałem jak się wiąże haki , jak zakłada się jakikolwiek zestaw kompletne zero !
Całe życie mieszkałem nie cały km od Odry, mało tego codziennie nad nią bywałem zabierając psa na spacer. Było to jedno z głównych miejsc każdego wagarowicza w naszym mieście , czy miejscówka do napicia się taniego winka za gówniarza. Wtedy widząc wędkarza na brzegu rzeki czy na szczycie główki z wędką w ręku myślałem "Boże czy jest nudniejsze zajęcie niż moczenie kija przez cały dzień ? "Chyba nudniejsze jest tylko zacząć patrzeć latem na drzewo i czekać aż liście zżółkną i spadną na ziemie ....tak odbierałem to hobby. Z natury jestem taką osobą że nie potrafię w miejscu usiedzieć minuty, więc tym bardziej nie identyfikowałem się z tym zajęciem w najmniejszym procencie.
Jednak interesowało mnie to co raz mocniej. Los chciał że przeprowadziłem się 10 km za miasto do małej miejscowości właściwie małego miasteczka w którym do Odry mam jeszcze bliżej ....4 min spacerem, ... 1 min rowerem ....autem hmm nie trzeba go odpalać wystarczy pchnąć z górki w stronę rzeki i na luzie dojedzie w kilkanaście sekund pod sam wał :) .
Nie zastanawiając się długo zamówiłem przez internet najtańszą wędkę z kołowrotkiem tu możecie się po nabijać ...bagatela za 45 polskich złotych...śmieszna sprawa wiem ale potrzebowałem nie tyle wędkę co kartę wędkarską i opłaconą składkę. Więc z moim nowym "wypasionym" sprzętem i z zestawem na spławik wybrałem się nad rzekę. Moja niewiedza i brak doświadczenia od razu dały się we znaki...poplątałem żyłkę okazało się że to nie spławik na taką dużą rzekę i w dodatku źle obciążony....w ogóle wszystko robiłem źle, jedyne co dobrze zrobiłem to to że wybrałem się nad wodę wędkować :)
Dziś się z tego śmieje ale tak wyglądały moje początki. Wiosna rozpoczęła nowy sezon a w raz z nim nowy sprzęt nowe przygody i doświadczenia. Zacząłem jeździć na wyprawy wędkarskie z kolegami i poznałem z czym to się je.
Mimo tak skromnego doświadczenia postanowiłem podzielić się z wami moimi doświadczeniami związanymi z rozpoczęciem tego wspaniałego hobby. Na pewno jest wielu takich jak ja ,którzy nie mają wokół siebie ludzi zajmującymi się wędkowaniem i nie ma kto ich pokierować a bardzo chcieli by zacząć łapać ryby. Więc kieruje ten artykuł przede wszystkim do nich , udowadniając że metodą prób i błędów powoli można nauczyć się wielu rzeczy , które krok po kroku pomogą okiełznać tak bogatą w różnorodne techniki sztukę wędkarstwa.
Komentarze